Majonez życzy wesołych Świąt

Jadę na oparach optymizmu.

Kto pisze dialogi w mojej głowie? Chciałabym go zwolnić!

Każde pytanie zdradza odpowiedź – co jest dla ciebie ważne

Bóg kocha wolność!

Promocja! Dzisiaj papier toaletowy 20% taniej!

„Umarła na milczenie bliskość”
Paweł Wójcik

Myślę, więc mnie nie ma

„Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”
Księga Rodzaju 28:16

„Wierność cieniom zgubnych złud”
JK

To klawiatura pisze. Ja jestem tylko narzędziem.

„Frustrat skargę śle, laureat pisze odę”
JK

Byłem idealnym rodzicem… do czasu gdy urodziło mi się pierwsze dziecko.

„Jej matka była aktorką wędrownej trupy, ojciec zaś trupem wędrownego aktora.”

Moje życie to nieprzyjemny dodatek do marzeń.

Łukasz nie śpiewał refrenów, bo nie lubił się powtarzać.

Bierność to czy zaufanie?

Czym się różni słoń od fortepianu? Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić

„A tam rosną poziomki”

Po celach do trupa

„Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.”

Wisława Szymborska

Behind your wire with nation złączym.

Czy fajtłapa to tyle co walcząca ręka?

Reklamy gwałcą mnie przez uszy.

Mówili mi „Nie biegaj po korytarzu!”
A ja mówię „Biegaj, bo kiedyś będziesz stary i gruby i nie będzie ci się chciało.”

„Niby pod prąd poginam. Ale czy to przekora jeszcze, czy już rutyna?”
Łona

Jak ludzie robią coś głupiego to prawdopodobnie chodzi o bezpieczeństwo.

Wszyscy się poświęćmy. Dla wspólnego dobra.

„Rzeczy, które robimy często, wchodzą nam w nawyk. Rzeczy, które robimy rzadko, przerażają nas.”

Jest różnica pomiędzy byciem nieskorym do mówienia, a byciem chorobliwie milczącym.

Idealnie znaczy po mojemu.

„Tylko dzieci to ludzie. Później się z tego wyrasta.”

Moje myśli to nie jest moja prywatna książka. To jest forum.

Czy życie człowieka to tylko funkcja przemieszczenia jego kończyn w czasie? Czy nie chodzi o coś więcej? O coś, co mamy w głowach?

Wszystko to za jaje gdy się z pracą nie rozstaję.

Dla muzyków: Cis Dis PiS

Nie umiem przekonać siebie samego, że chcę czegoś innego niż chcę.

Ćwiczę mięsień duszy

Prawica, lewica, odbytnica

Świat stoi przed tobą (p)otworem

Żadna godzina nie żyje dłużej niż 60 minut

Scrollowanie sfrustrowanie

To, co robi nauka, to jest nieustanne dochodzenie do reguł na podstawie przykładów.

Życie jest jak gra w Mastermind – zgadujesz, jakie kolory są po drugiej stronie.

Marzą mi się przygody, a tu praca.

Niełatwo się żyje, gdy się mieszka we dwoje w jednym miejscu, a wokół kibice krzyczą, co masz robić.

Moje mieszkanie to mój dom. Ale jest to też dom mojego kota. Jeśli on uważa, że coś powinno leżeć na ziemi, to może ma rację.

W teatrze życia gramy samych siebie.

Nieważne, co ja zrobię. Ważne, co Bóg zrobi.

Jeśli popełniam błędy to znaczy, że się uczę. Jeśli Bóg mnie karze to znaczy, że mu na mnie zależy.

„Czy w krwi masz szczęście? Zrób morfologię”
DKA, Nic o nas bez nas

Skóra mi twardnieje od chłosty?

Muchy są po to żeby koty miały się czym bawić.

Ważniejsze niż to żeby robić poprawnie jest to aby robić po swojemu.

Gdzie są moje skrzydła?

Tak się zastanawiam. Czy wyłączanie reklam na YouTube w sobotę to już praca?

Bóg boruje ząb mojej duszy. Bez znieczulenia.

Nie ma nic gorszego niż ludzie kierowani przyzwoitością.

Pchłassy Filisem

Raczej nie ustawiaj jako pin roku urodzenia Jezusa.

„Poprawianie zabija kreatywność”

Czy często masz ochotę zmieszać kogoś z błotem?

Słowa tną rzeczywistość jak pijany drwal kłodę.

Od milczenia do kłamstwa jest niedaleka droga.

Cenzurujesz to, co czujesz?

Diabeł ma bogatą ofertę. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mama mówi: Będą się z ciebie śmiali. Bóg mówi: Niech spróbują.

Przekaz pisany to emanacja świata duchowego na fizyczny.

Dręczenia naszego codziennego odpuść nam dzisiaj.

Robię błędy! Robię błędy! Robię błędy!

Milczenie zabija

Uważam, że moje motta są bardzo mądre.

Luka w prawie jest wtedy, gdy litera prawa nie odzwierciedla ducha prawa.

W zdrowym duchu zdrowe ciało.

Są w życiu dobre i złe chwile. Z dobrych się ciesz, a złe przeczekaj.

Nie pozwól odebrać sobie marzeń logicznym argumentom

Na wpis zaprasza producent parówek z szynki.

Miłość to lek bez efektów ubocznych

Życie jest jak tort. Najpierw nie ma nic. Potem, jak się udekoruje, to jest rewelacyjny i sensacyjny; robi dobre wrażenie. Ale potem znika i nie ma go już.
Gracjan Roztocki

Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane.
List do Tytusa 1:15

Skąd dzieci mają tyle energii? One się po prostu nie przejmują tymi wszystkimi nieważnymi rzeczami, którymi dorośli przywykli się przejmować, takimi jak piasek w butach, mokry rękaw, czy czystość podłogi.

Dorośli! Gdyby wasze dzieci przejmowały się wszystkim, co do nich mówicie, to stałyby się takie jak wy. I nie mam złudzeń – w końcu się staną.

Któż porówna cierpienie dwóch różnych osób?

Bóg zna się na komputerach

Ja mam najwięcej pokory!

Według kota wszystko należy do kota.

„Sytość zabije nawykłych do głodu.”

„Nikt nie ma kontroli nad demonami, które czasem przychodzą pobroić.”

On wierzy, że ma ducha Bożego, co strzeżego.

‎Bóg naucza, diabeł przesadza

‎”Nie ma w górze głowy Bóg. Nie ma w dole Boga nóg.”

„Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was.”
List Jakuba 4:7

‎”Żałobne szumią tuje. Pompy nikt nie pompuje.”

„Jesus rose from the grave. And you can’t even get out of bed.”

Żeby dobrze wychować dziecko to trzeba samemu być dobrym

Myślę, że Bóg się śmieje za każdym razem gdy ktoś próbuje puścić cichacza

‎”A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.”
Pierwszy list do Koryntian 15:2

‎”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia”
Pierwszy list do Koryntian

Nie jestem pewien, czy chcę zjeść tego cukierka… Jak to wpłynie na losy wszechświata?

‎”Koń jest i zostanie” […]
w kontekście samochodów

„To jest okej czuć się nie okej.”
słowa nastolatki, która wyszła z depresji

To, że mam schizofrenię nie oznacza, że Boga nie ma.

Mam wrażenie, że im bardziej ludzie są zepsuci, tym większą wagę przykładają do stwarzania pozorów moralności.

‎Skoro martwi się nie żywią, to dlaczego żywi się martwią?

‎To z materii powstała świadomość, czy świadomość stworzyła materię?

Nauka może wyjaśnić wszystko, ale dalej nie wiesz, kto pociąga za sznurki.

Bóg stworzył świat w 7 dni. Ciekawe jak długo projektował.

chrześcijaństwo

  • Zbyt krótki obóz – Odwyk Camp 2025
    Opublikowano w:

    Przystojny młody mężczyzna siedzi przy komputerze. Pisze smutny wiersz za wierszem. Czasem skrobnie wpis o swoim życiu.

    To jego rutyna. Zawsze ten sam stół. Ten sam ekran. To samo tło pokoju i ten sam wchodzący mu w paradę kot.

    Łukasz! Chcesz pojechać na No Fear Camp?

    Nie zapytał nikt, lecz mężczyzna odpowiedział modlitwą do Boga:

    Jak znajdziesz mi kogoś do ogarnięcia moich sześciu kotów przez dziesięć dni, to pojadę.

    Krótko później przyszła odpowiedź:

    Nie będę ci nikogo szukał.

    Do ostatniej chwili nie wiedział. Jaki to ma sens jechać 550 kilometrów na trzy dni? „Nigdy nie jechałem tak daleko samochodem jako kierowca.”

    Boję się jechać

    Przyznał. Lecz natychmiast przyszła kontramyśl:

    A nie boisz się nie jechać?

    Więc pojechał. Trzy dni na polu namiotowym. Obóz po obozie. Odwyk Camp jako Extra Time po obozie językowym.

    Podróż

    Wiedząc, że czeka go 6 godzin jazdy, Łukasz wyposażył się w atrakcyjną playlistę. Sześć godzin ciszy.

    Skupiony na drodze, jechał. W połowie drogi, samochód mu przypomniał o postoju.

    Pomyśl o zrobieniu przerwy

    Powiedział samochód.

    A co? Zmęczyłeś się?

    Spytał mężczyzna. Ale nie kłócił się. Zjechał na najbliższą stację.

    Powitania

    Przyjechał punktualnie. Z dokładnością do trzech minut. Niczym czarno-czerwony rycerz na czarno-czerwonym koniu, zaparkował przed wejściem.

    Wysiadł z samochodu i nie wiedział, co ze sobą zrobić. Służba powitalna dała ciała.

    Martin nagrywał właśnie filmik jak ludzie „jeżdżą”, jak na koniu, na drogowskazie na Odwyk Camp.

    Łukasz nie chciał przeszkadzać. Przywitał się tylko z Dominiką i poszedł szukać Irka.

    Początki

    – Cześć Irek!

    – Cześć Aliktus!

    – Rozbiłeś się już?

    – Nie.

    Więc Aliktus poszedł szukać dogodnego miejsca. Dobry człowiek pomógł w wyborze, a także w rozstawianiu namiotu i noszeniu rzeczy.

    Jedzenie

    Łukasz jest na diecie żebraczej. Polega to na tym, że wszystko może zjeść, ale niczego nie może sobie kupić.

    Przyjechał z pewnym zapasem żywności, który dostał od babci, ale kto by chciał przez trzy dni jeść chleb z serem albo mielonką?

    Dwa razy zjadł kiełbaskę z ogniska. Raz nawet dostał upieczoną.

    Piwo 0%, które ktoś mu darował, przydało się bardzo. Posmakował bowiem MARMITE, które było ohydne.

    Ostatniego dnia wydarzyła się sytuacja, która po raz kolejny utwierdza Łukasza w przekonaniu, że Bóg przyznaje się do jego diety.

    Siedzieli wszyscy w jednym miejscu. Nagle Łukasz poszedł ogarniać swój namiot. Właśnie wtedy ludzie zamawiali sobie jedzenie. Gdy Łukasz wrócił, dowiedział się, że został bez szamy.

    Przy odrobinie inicjatywy, Aliktus pozyskał jednak jedzenie. Dostał od każdego kawałek. A potem nawet był deser w postaci lodów.

    Kryzys

    Łukasz jak zwykle miał pewien problem żeby się odnaleźć w obozowej sytuacji. Jego braki w umiejętności komunikacji prowadziły go do alienacji.

    Punkt kulminacyjny alienacji miał miejsce drugiego dnia. Łukasz poszedł do namiotu, wyciągnął z niego kocyk i położył się na trawie.

    Leżał tak długo, chwilami zasypiając, aż o godzinie 15:55 dostał wiadomość od mamy z pytaniem:

    Jak tam dziś u ciebie?

    Łukasz z pewną dozą dyplomacji oraz dyskrecji, a także skrytości owiniętej w uprzejmość, odpowiedział:

    Pogodnie

    Jednak mama nie dała się zwieść. Znała te zagrywki swojego syna. Spytała więc wprost:

    A dobrze się bawisz?

    Łukasz zdecydował się na szaleńczy krok. Odpowiedział szczerze:

    Nie

    Pogadali sobie z mamą, a Aliktus miał myśli w stylu:

    Już nigdy nie przyjadę na Odwyk Camp!

    To był jego największy kryzys, bo w całej historii Odwyk Campów, jeszcze nigdy tak nie pomyślał.

    Fajności

    A potem minęło i było fajnie. Łukasz przyjechał na obóz przygotowany na to aby pochwalić się swoją twórczością. Rozdał kilka egzemplarzy „Poezji bazgranej” i pokazał swój album z nadrukami na koszulki.

    Była tam dziewczyna, która też miała rysunki. Łukasz z przyjemnością oglądał jej szkice. Gdy wyjeżdżała, miał mały dylemat, bo nie przyszła się pożegnać.

    Być może kiedyś Łukasz zamknąłby się w sobie z tej okazji, ale nie dziś. Poszedł jej szukać, a gdy znalazł, ona też się ucieszyła i pożegnali się serdecznie.

    Były też rozmowy z Irkiem, z którym mieszkali w jednym namiocie. Uświadomił Łukaszowi, co robi źle w kwestii komunikacji.

    Poszli więc do stołu i wywiązała się rozmowa z Bartkiem, który uświadomił Łukaszowi to, co już dawno wiedział, że jest coś takiego jak Cupsell, gdzie można wgrać swoje grafiki, a oni je nadrukują i sprzedają jako produkt. Łukasz słyszał też o alternatywach, o których postanowił dowiedzieć się więcej.

    Ostatniego dnia grali w karty. Łukasz dołączył do gry, której wcześniej nie znał. I jak to się stało, że za każdym razem był wśród wygranych, tego sam nie wie.

    Wyjazd

    Ostatniego dnia było sprzątanie. Łukaszowi przypadło suszenie umytych naczyń i zanoszenie ich do domku. W miejscu, gdzie wycierał szmatą gary, świeciło wtedy słońce. W pewnym momencie wyczerpał się jego limit przebywania na słońcu, więc wrócił do cienia.

    Nie mógł też zwinąć namiotu, bo był w pełnym świetle. Czekał więc aż cień obejmie ten teren.

    Gdy to się stało, zaczął się zbierać. Skorzystał z oferowanej mu pomocy przy składaniu namiotu.

    Po spakowaniu wszystkiego do samochodu, została niewielka grupka ludzi. To właśnie wtedy był żebrany posiłek z lodami i granie w karty.

    Łukaszowi trudno było się rozstać z ludźmi.

    Ten obóz ledwo skończył się zaczynać, a już zaczął się kończyć!

    To zdanie wymyślił później, ale fakt, że gdy zaczął się dobrze bawić, obóz dobiegł końca.

    Powrót

    I tak, decyzję o powrocie podjął warunkową. Powiedział:

    Panie Boże! Ja wyjeżdżam. Chcesz, to mnie zatrzymaj.

    Nie zatrzymał go jednak. Czarno-czerwony rycerz na czarno-czerwonym koniu zakończył przebywanie w tym miejscu.

    19 – 21 lipca 2025 roku, Gosprzydowa koło Gnojnika.

    PS

    Ja rzeczywiście zrobiłem ten sklep.

    SKLEP – jest tutaj

    Napisz, na który motyw najbardziej czekasz, to będę miał motywację aby rozwijać sklep. Motywy znajdziesz na stronie głównej mojego gruszkowego imperium, czyli tutaj:

    Gruszkowe Imperium – strona główna

  • Odwyk Camp 2024 – rozmowy z kotem
    Opublikowano w:

    – Może wafelka do kawki? – Zaproponowała nieznajoma – Proszę – Powiedziała, wyciągając z torby dwa małe wafelki i kładąc jednego po mojej stronie stolika.

    Próbując zwietrzyć podstęp, zacząłem się zastanawiać. Piłem właśnie drugą kawę z Warsu. Teoretycznie nie powinienem brać słodyczy od nieznajomych. Praktycznie jestem dorosłym mężczyzną. Zaryzykowałem.

    – Dziękuję – Powiedziałem, lecz nie wziąłem wafelka od razu.
    – Po ile teraz kawa w Warsie? – Spytała.
    – Dziesięć złotych… albo nawet trzynaście – Odpowiedziałem ostrożnie. – Ale jak się jedzie pociągiem raz w roku, to sobie można pozwolić. A Pani jedzie wczasowo, czy raczej regularnie? – Spytałem ciekaw jej częstotliwości podróży.
    – Wczasowo. Co roku tak jadę. Mam bezpośrednie połączenie. Nie opłaca mi się samochodem.

    Po chwili milczenia, gdy zjedliśmy wafelki, naszła mnie szalona myśl. Przez moment się zmagałem.

    – Proszę. Jak się Pani nudzi, to można sobie poczytać – Zagadnąłem nieśmiało i podałem jej cienką książeczkę.
    – „Poezja bazgrana” – Przeczytała tytuł na niebieskiej okładce. – Kto to napisał? Pan?
    – Tak, ja – Odpowiedziałem.
    – A skąd Pan jedzie?
    – Z Ustronia

    ***

    – Dzień dobry. Można? – Zagadnąłem taksówkarza.
    – Nawet trzeba – Odrzekł chytrze.
    – No! Właśnie! – Krzyknąłem żwawo i po chwili moje bagaże wylądowały w bagażniku, a ja na tylnym siedzeniu. – 79 zrobił mnie w ciula – Zwierzyłem się facetowi.
    – Jaki 79? – Spytał w przypływie niekumatości.
    – No, autobus. Czekałem na niego 15 minut, a potem zniknął z tablicy i pojawił się kolejny za 25 minut, choć fizycznie żaden nie nadjechał – Powiedziałem, i w tym momencie ujrzałem jak wyprzedza nas 79 jadąc buspasem. Poczułem się podwójnie oszukany.

    ***

    – Cześć Matiku!!! – Przywitałem się z kotem i zacząłem opowiadać. – Wiesz, że właśnie zapłaciłem 20 złotych zamiast 3 żeby się tu znaleźć?

    Po prawie pięciu dniach nieobecności, rozeznałem, co i jak. Oporządziłem koty i wróciłem do pokoju.

    – A wiesz jak było fajnie na Odwyk Campie? – Kontynuuję do kota. – Był Irek i Wojtek i Sylwek i wielka góra, na którą wlazłem i stare Biblie i rozmowy i jedzenie, a nawet skręcanie krzeseł.
    – Doprawdy? – Kot wziął mnie z zaskoczenia – To opowiedz wszystko od początku.

    ***

    Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Niedługo potem Kuba z Wojtkiem uknuli zimowy Odwyk Camp 2024 w Ustroniu.

    Tym razem nie miałem wątpliwości. „Jadę!” – pomyślałem i zrobiłem. Okazało się, że ze stacji kolejowej do apartamentów jest bardzo blisko. „Pojadę pociągiem” – pomyślałem i kupiłem bilety.

    Nie było wielkich przygotowań. Wziąłem to, co miałem. W ostatniej chwili dostałem do dyspozycji walizkę, co bym nie musiał pakować się w torbę na zakupy.

    Podróż minęła bez większych dramatów. Był jeden mały dramacik podczas przesiadki. Nie byłem pewny, do jakiego pociągu mam wsiąść. Nagle, ni stąd ni z owąd, pojawił się mężczyzna z dużym plecakiem i zagadał do mnie. Okazało się, że się znamy i że jedzie na tą samą imprezę, co ja.

    Na miejscu ujrzałem obiekt w remoncie i znajomych ludzi. Zostałem poinformowany, że mam pokój z Irkiem. Ucieszyłem się i poszedłem zobaczyć, jak wygląda.

    Góra była wykończona. Dostałem hasło do zamka i skomplikowaną instrukcję obsługi drzwi. Później się okazało, że da się wejść do pokoju w 2 sekundy, a brak klucza, o który trzeba dbać, jest bardzo wygodny.

    W środku zobaczyłem pokój z kuchnią, a wszystko wykończone elegancko. Wyposażenie wysokiej jakości robiło wrażenie, że ktoś tu nie oszczędza na gościach.

    Rozpakowałem się i…

    ***

    – Co jest Matiku? Zasypiasz? – Spytałem kota.
    – Nie, nie. Mów dalej. Ciekawie opowiadasz – Zadrwił bezczelnie – Może powiedz jak dokładnie się rozpakowałeś, i gdzie położyłeś gacie i skarpety – Kontynuował drwinę sarkastyczny futrzak.
    – To o czym chcesz posłuchać?
    – Opowiedz coś ciekawego. Coś mrożącego krew w żyłach.

    ***

    Drugiego dnia rano poszliśmy w góry. Początkowo w to nie wierzyłem, bo nie widziałem żadnych gór. Ale one tam były. Przykryte mgłą czekały aż dostatecznie się zbliżę.

    U podnóża zrobiliśmy zakupy. A potem czerwonym szlakiem ruszyliśmy na Czantorię.

    Byłem sceptyczny, jednak poszedłem za kolegami. Pierwsze objawy mojej słabej kondycji pojawiły się po kilku krokach. Mimo to szedłem z grupą. Później odstawałem coraz bardziej, aż w końcu oni poszli, a ja zostałem i stwierdziłem, że mam dość. Odpocząłem porządnie, napiłem się i miałem dużo czasu aby przemyśleć, co teraz. W końcu poszedłem dalej w górę. „Na pewno na mnie czekają” – pomyślałem. I faktycznie czekali.

    Zobaczyłem ludzi robiących zdjęcia. Obejrzałem się i… „WOOOW! Ale widok!” – pomyślałem. Byłem ponad chmurami. Krajobraz do tego stopnia był zwodniczy, że ktoś, kto zobaczył moje zdjęcie, spytał, co to za jezioro.

    Ale to jeszcze nie było to. Najbardziej stromy kawałek był dopiero przede mną. Na ziemi kamienie i liście, przede mną przeprawa nie do przejścia. I, gdy koledzy siedzieli na szczycie i jedli zapiekanki, ja pełzłem, sapałem i wołałem do Boga o pomoc.

    Najwyraźniej mi jej udzielił, bo w końcu wszedłem. Wszedłem i nie umarłem po drodze, choć myślałem, że zaraz umrę.

    ***

    – Powiedz mi, drogi kolego – Zaczął do mnie kot – Dlaczego mówisz do mnie jakbyś pisał notkę?
    – Wyobraź sobie, że ją piszę. Będzie ci łatwiej zrozumieć – Odpowiedziałem tajemniczo.
    – To opowiedz teraz, co było najnudniejsze – Kot wziął mnie pod włos.

    – Najtrudniej słuchało mi się o datach, których moja pamięć nie sięga i wydarzeniach, które z niczym mi się nie kojarzą. Każdy powiedział co wiedział. Ja milczałem. Po powrocie do pokoju, zwierzyłem się Irkowi, że mam spore zaległości i wielkie braki w wiedzy na temat Biblii.
    – Rozumiem. A było coś, co ci się w muzeum Biblii podobało?
    – Tak. Moją uwagę zwróciła „Dobra czytanka według świętego zioma Janka”. Pewnie dlatego, że już o niej słyszałem. Ale zobaczyć na żywo egzemplarz to był przywilej.
    – Haha! Ładny tytuł – Zawołał rozśmieszony kotek. – Coś tam ten tego według świętego zioma Matiego. Hahaha!
    – O! Tobie też się ładnie zrymowało – Pochwaliłem go uprzejmie.
    – Wszak jestem kotem poety. Miau!
    – Sprytny z ciebie zwierzak – Powiedziałem, bo naprawdę tak myślę.
    – To opowiedz o czymś jeszcze. Co ci zapadło w pamięć z codziennych rzeczy?
    – Ktoś mnie nazwał nestorem Odwyk Campu.
    – Brawo!
    – Tak. Ludzie mnie pamiętają, bo gdzieś tam się czasem przewijam. Gdy w 2012 roku pojechałem na swój pierwszy obóz, nie myślałem wcale, że siedem Campów później będę nestorem.
    – Ale jesteś. I jak się z tym czujesz? – Zapytał dr med. Mateusz Kot.
    – Fajnie. W ogóle, kto się dowiaduje, że jestem chrześcijaninem od 14 lat, ten robi takie „O” i pada słowo „staż”. Choć ja sam nie czuję się jakbym ten czas przeżył produktywnie. Chociaż… jak sobie przypomnę, ile musiałem znieść – głównie siebie samego – oraz kim byłem, a kim jestem – to chyba jednak był czas produktywny. Ale ja ci, kocie, opowiem ciekawsze rzeczy.
    – Jakie?
    – Na przykład, jak robiliśmy jajecznicę. Niby zawsze miałem w domu jajka, ale rzadko przychodziło mi do głowy żeby je zużyć. A na Campie nauczyłem się jeść jajecznicę. I to jest cudowne.
    – Rzeczywiście. Bardzo ciekawe – Skwitował.
    – Jeśli jajecznica nie jest ciekawa, to na pewno ciekawe były rozmowy przy jajecznicy. Ale tego ci nie opowiem. To trzeba przeżyć samemu!
    – Bardzo mnie zachęciłeś. Następnym razem jadę z tobą.

    ***

    Obóz odbył się w dniach 8 – 12 listopada. Życie toczy się dalej. Niby nie wydarzyło się nic wielkiego, a jednak czuję się innym człowiekiem. Uwierzyłem, że jest dla mnie nadzieja i zmieniłem kurs w kwestii dbania o swoje marne ciało. Jestem teraz gotów poświęcić parę minut na przyrządzenie sobie rano jajecznicy. A jest to pierwszy z kilku objawów mojej gotowości do wprowadzania zmian.

    Mam jeszcze kilka przemyśleń. „Bóg kontroluje moją płodność” – o tym myślałem już wcześniej, ale przypomniało mi się, gdy Jakób opowiadał o krowach. Jeśli gospodarz na roli umyślnie łączy odpowiednie osobniki, to czy tym bardziej Bóg nie zrobi tak ze mną?

    Drugie przemyślenie dotyczy fragmentu Biblii:

    Ufaj PANU z całego swego serca i nie polegaj na swoim rozumie. Zważaj na niego we wszystkich swoich drogach, a on będzie prostować twoje ścieżki.

    To jest trudne, bo z jednej strony chciałbym zaufać Bogu na sto procent i słuchać go we wszystkim. Z drugiej strony, żeby rozeznać, co jest od Boga, potrzebny jest rozum.

    ***

    Miałem wielką nadzieję udać się w tym roku na obóz. No Fear Camp mnie ominął i przez pewien czas brakowało mi wyjazdu. Dlatego jestem bardzo zadowolony i doceniam organizatorów Odwyk Campu, zwłaszcza że był to obóz, który zmienił. Zmienił coś, co trudno uchwycić, a jeszcze trudniej nazwać.

    To jak? Czy oprócz mojego kota jest ktoś chętny na kolejny Camp?

    ***

    Napisano 17 listopada

  • Grzech nas nie dotyczy
    Opublikowano w:

    Jest czwartkowy wieczór. Siedzę sobie na grupce, na kursie „Kroki do wolności w Chrystusie”, oglądam wykład i przychodzi mi nagle do głowy coś, co już znałem wcześniej, ale zostało mi przypomniane:

    Chrześcijanina nie dotyczy myślenie w kategoriach grzechu.

    Można to powiedzieć na różne sposoby. W Biblii jest napisane:

    Jesteśmy martwi dla grzechu.

    Rz 6:11

    I to jest bardzo obrazowe, bo jeżeli ktoś umiera, to przenosi się do innego wymiaru i już go tutaj nie ma. Nikt z żywych nie może na niego w żaden sposób wpłynąć. Tak samo z byciem martwym dla grzechu. Stare myślenie, myślenie według prawa, nie ma żadnego zastosowania dla uczniów Jezusa.

    Rozejrzałem się dokoła i spostrzegłem, że nie ma tu faktycznie żadnego grzechu. Co bym nie zrobił, to będzie dobrze. Ale to dopiero pierwsza dobra wiadomość.

    Bóg za przewodnika

    Pamiętam jak kiedyś, gdy idee chrześcijańskie i wolnościowe dopiero do mnie docierały, myślałem sobie tak:

    Oddam wszystko za 5 minut bycia wolnym.

    I dzisiaj jestem, bo jest to synonim nowego przymierza. Jestem wolny od grzechu. Od myślenia w tych kategoriach. Ale zaraz! Co ja zrobię z tą wolnością? Mogę zastanowić się, jakie mam cele w życiu i do nich dążyć. Ale mogę zrobić coś jeszcze. Bo, gdy już pogodziłem się z wolnością, stwierdziłem, że życie bez Boga jest bez sensu. I wtedy mówiłem sobie:

    Oddam wszystko za 5 minut życia z Bogiem.

    I tu jest ta druga dobra wiadomość. Bóg chce być moim, i twoim, przewodnikiem po życiu i nauczycielem. Ale już nie na zasadach takich, że to wolno, a tego nie wolno. Nie! On chce mieć z nami relacje. Z każdym z nas z osobna. A do tego Bóg to jest dokładnie ta osoba, która nas wszystkich stworzyła. Dlatego mogę stwierdzić, że życie z Bogiem oznacza bycie sobą. W nim jesteśmy wolni do bycia sobą.

    Duch i ciało

    To nie znaczy, że mogę teraz robić bez wahania, co mi się tylko podoba. A to dlatego, że są we mnie sprzeczności, które walczą ze sobą. Żeby wybrać cokolwiek, bywa że trzeba stoczyć walkę wewnętrzną. W Biblii jest napisane:

    Ciało pożąda przeciw duchowi a duch przeciwko ciału.

    Ga 5:17

    Czyli cokolwiek wybierzemy, potrzebna będzie moc i rozeznanie aby postąpić mądrze. I tego trzeba się nauczyć, niestety, samemu, popełniając własne błędy i będąc kierowanym i korygowanym przez Boga. Jeśli ktoś chce, oczywiście.

    Nie jest za późno

    A jeśli ktoś chce żyć z Bogiem, to już w Starym Testamencie jest napisane:

    A jeśli niegodziwy odwróci się od wszystkich swoich grzechów, które popełnił, będzie strzegł wszystkich moich ustaw i będzie czynił to, co prawe i sprawiedliwe, na pewno będzie żył, nie umrze;

    Żadne jego występki, których się dopuścił, nie będą mu wspominane. Będzie żył w swej sprawiedliwości, którą czynił.

    Czyż ja mam upodobanie w śmierci niegodziwego? — mówi Pan BÓG, a nie raczej w tym, aby się odwrócił od swoich dróg i żył?

    Ez 18:21-23

    Widzimy więc, że Bóg wcale nie chce nas wszystkich udupić. Wiele razy w Biblii jest to napisane. On chce żebyśmy żyli zdrowi i szczęśliwi i nie robili krzywdy innym. To tyle.

×