Majonez życzy wesołych Świąt

Jadę na oparach optymizmu.

Kto pisze dialogi w mojej głowie? Chciałabym go zwolnić!

Każde pytanie zdradza odpowiedź – co jest dla ciebie ważne

Bóg kocha wolność!

Promocja! Dzisiaj papier toaletowy 20% taniej!

„Umarła na milczenie bliskość”
Paweł Wójcik

Myślę, więc mnie nie ma

„Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”
Księga Rodzaju 28:16

„Wierność cieniom zgubnych złud”
JK

To klawiatura pisze. Ja jestem tylko narzędziem.

„Frustrat skargę śle, laureat pisze odę”
JK

Byłem idealnym rodzicem… do czasu gdy urodziło mi się pierwsze dziecko.

„Jej matka była aktorką wędrownej trupy, ojciec zaś trupem wędrownego aktora.”

Moje życie to nieprzyjemny dodatek do marzeń.

Łukasz nie śpiewał refrenów, bo nie lubił się powtarzać.

Bierność to czy zaufanie?

Czym się różni słoń od fortepianu? Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić

„A tam rosną poziomki”

Po celach do trupa

„Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.”

Wisława Szymborska

Behind your wire with nation złączym.

Czy fajtłapa to tyle co walcząca ręka?

Reklamy gwałcą mnie przez uszy.

Mówili mi „Nie biegaj po korytarzu!”
A ja mówię „Biegaj, bo kiedyś będziesz stary i gruby i nie będzie ci się chciało.”

„Niby pod prąd poginam. Ale czy to przekora jeszcze, czy już rutyna?”
Łona

Jak ludzie robią coś głupiego to prawdopodobnie chodzi o bezpieczeństwo.

Wszyscy się poświęćmy. Dla wspólnego dobra.

„Rzeczy, które robimy często, wchodzą nam w nawyk. Rzeczy, które robimy rzadko, przerażają nas.”

Jest różnica pomiędzy byciem nieskorym do mówienia, a byciem chorobliwie milczącym.

Idealnie znaczy po mojemu.

„Tylko dzieci to ludzie. Później się z tego wyrasta.”

Moje myśli to nie jest moja prywatna książka. To jest forum.

Czy życie człowieka to tylko funkcja przemieszczenia jego kończyn w czasie? Czy nie chodzi o coś więcej? O coś, co mamy w głowach?

Wszystko to za jaje gdy się z pracą nie rozstaję.

Dla muzyków: Cis Dis PiS

Nie umiem przekonać siebie samego, że chcę czegoś innego niż chcę.

Ćwiczę mięsień duszy

Prawica, lewica, odbytnica

Świat stoi przed tobą (p)otworem

Żadna godzina nie żyje dłużej niż 60 minut

Scrollowanie sfrustrowanie

To, co robi nauka, to jest nieustanne dochodzenie do reguł na podstawie przykładów.

Życie jest jak gra w Mastermind – zgadujesz, jakie kolory są po drugiej stronie.

Marzą mi się przygody, a tu praca.

Niełatwo się żyje, gdy się mieszka we dwoje w jednym miejscu, a wokół kibice krzyczą, co masz robić.

Moje mieszkanie to mój dom. Ale jest to też dom mojego kota. Jeśli on uważa, że coś powinno leżeć na ziemi, to może ma rację.

W teatrze życia gramy samych siebie.

Nieważne, co ja zrobię. Ważne, co Bóg zrobi.

Jeśli popełniam błędy to znaczy, że się uczę. Jeśli Bóg mnie karze to znaczy, że mu na mnie zależy.

„Czy w krwi masz szczęście? Zrób morfologię”
DKA, Nic o nas bez nas

Skóra mi twardnieje od chłosty?

Muchy są po to żeby koty miały się czym bawić.

Ważniejsze niż to żeby robić poprawnie jest to aby robić po swojemu.

Gdzie są moje skrzydła?

Tak się zastanawiam. Czy wyłączanie reklam na YouTube w sobotę to już praca?

Bóg boruje ząb mojej duszy. Bez znieczulenia.

Nie ma nic gorszego niż ludzie kierowani przyzwoitością.

Pchłassy Filisem

Raczej nie ustawiaj jako pin roku urodzenia Jezusa.

„Poprawianie zabija kreatywność”

Czy często masz ochotę zmieszać kogoś z błotem?

Słowa tną rzeczywistość jak pijany drwal kłodę.

Od milczenia do kłamstwa jest niedaleka droga.

Cenzurujesz to, co czujesz?

Diabeł ma bogatą ofertę. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mama mówi: Będą się z ciebie śmiali. Bóg mówi: Niech spróbują.

Przekaz pisany to emanacja świata duchowego na fizyczny.

Dręczenia naszego codziennego odpuść nam dzisiaj.

Robię błędy! Robię błędy! Robię błędy!

Milczenie zabija

Uważam, że moje motta są bardzo mądre.

Luka w prawie jest wtedy, gdy litera prawa nie odzwierciedla ducha prawa.

W zdrowym duchu zdrowe ciało.

Są w życiu dobre i złe chwile. Z dobrych się ciesz, a złe przeczekaj.

Nie pozwól odebrać sobie marzeń logicznym argumentom

Na wpis zaprasza producent parówek z szynki.

Miłość to lek bez efektów ubocznych

Życie jest jak tort. Najpierw nie ma nic. Potem, jak się udekoruje, to jest rewelacyjny i sensacyjny; robi dobre wrażenie. Ale potem znika i nie ma go już.
Gracjan Roztocki

Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane.
List do Tytusa 1:15

Skąd dzieci mają tyle energii? One się po prostu nie przejmują tymi wszystkimi nieważnymi rzeczami, którymi dorośli przywykli się przejmować, takimi jak piasek w butach, mokry rękaw, czy czystość podłogi.

Dorośli! Gdyby wasze dzieci przejmowały się wszystkim, co do nich mówicie, to stałyby się takie jak wy. I nie mam złudzeń – w końcu się staną.

Któż porówna cierpienie dwóch różnych osób?

Bóg zna się na komputerach

Ja mam najwięcej pokory!

Według kota wszystko należy do kota.

„Sytość zabije nawykłych do głodu.”

„Nikt nie ma kontroli nad demonami, które czasem przychodzą pobroić.”

On wierzy, że ma ducha Bożego, co strzeżego.

‎Bóg naucza, diabeł przesadza

‎”Nie ma w górze głowy Bóg. Nie ma w dole Boga nóg.”

„Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was.”
List Jakuba 4:7

‎”Żałobne szumią tuje. Pompy nikt nie pompuje.”

„Jesus rose from the grave. And you can’t even get out of bed.”

Żeby dobrze wychować dziecko to trzeba samemu być dobrym

Myślę, że Bóg się śmieje za każdym razem gdy ktoś próbuje puścić cichacza

‎”A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.”
Pierwszy list do Koryntian 15:2

‎”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia”
Pierwszy list do Koryntian

Nie jestem pewien, czy chcę zjeść tego cukierka… Jak to wpłynie na losy wszechświata?

‎”Koń jest i zostanie” […]
w kontekście samochodów

„To jest okej czuć się nie okej.”
słowa nastolatki, która wyszła z depresji

To, że mam schizofrenię nie oznacza, że Boga nie ma.

Mam wrażenie, że im bardziej ludzie są zepsuci, tym większą wagę przykładają do stwarzania pozorów moralności.

‎Skoro martwi się nie żywią, to dlaczego żywi się martwią?

‎To z materii powstała świadomość, czy świadomość stworzyła materię?

Nauka może wyjaśnić wszystko, ale dalej nie wiesz, kto pociąga za sznurki.

Bóg stworzył świat w 7 dni. Ciekawe jak długo projektował.

marzenia

  • Ostatni miesiąc życia
    Opublikowano w:

    Ciemne pomieszczenie. W tle cicha muzyka. Kilka osób zgromadzonych na sali mierzy się z pytaniem prowadzącej:

    Gdyby został ci miesiąc życia, co byś zrobił ze względu na Jezusa?

    Pustka w głowie. Co bym zrobił? Chyba nic.

    Pytanie krąży po sali. Kolejni ludzie odpowiadają.

    Chciałabym bardziej efektywnie ewangelizować.

    Padła odpowiedź. Prowadząca zwraca się do mnie.

    Łukasz. A ty? Co byś zrobił?

    Ze względu na Jezusa? Nic. Nie mam takich marzeń. Mam jedno, ale nie do zrobienia w miesiąc.

    Co jest ze mną nie tak?

    Wracając do domu rozmyślam o tym, co się właściwie stało. Czy ja naprawdę nie wiem, co bym zrobił ze swoim życiem, gdyby został mi tylko miesiąc?

    Odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że wiem. Zacząłbym spełniać swoje marzenia. Tylko że to nie ma nic wspólnego z Jezusem.

    Albo zacząłbym intensywnie się modlić aby Bóg mi je spełnił. Bo sam mógłbym nie dać rady.

    Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że nie zrobiłbym z tą informacją nic. Żyłbym dalej tak, jak żyję teraz.

    Weź się w garść!

    Tylko czy jest w tym coś złego? Przecież gdybym uznał, że robię coś nie tak, to zmieniłbym to. Dlaczego miałbym zacząć żyć swoim życiem dopiero wtedy, gdy ktoś mi zagrozi śmiercią?

    Więc człowieku, jeśli uważasz, że ostatniego miesiąca robiłbyś ze swoim życiem coś innego niż robisz teraz, to weź się w garść już dziś!

    Święty Mikołaj

    Bo nikt nie spełni twoich marzeń za ciebie. I mówię to do siebie. Bo dlaczego Bóg miałby spełniać moje marzenia? Dlaczego ktokolwiek miałby być zainteresowany spełnianiem moich marzeń?

    Ludzie nie są zainteresowani nawet spełnianiem swoich marzeń. A co tu mówić o spełnianiu moich? Święty Mikołaj nie istnieje, nawet jeśli każda reklama mówi, że to, co reklamuje jest po to aby cię zadowolić.

    Jaki to ma sens?

    A ty, człowieku, który marzysz o efektywności w nawracaniu, zastanów się:

    Po co ci to?

    Przyjmijmy taki wzór:

    LICZBA NAWRÓCONYCH = (efektywność ewangelisty) x (czas działalności)

    Jeśli został ci miesiąc życia, to po co ci większa efektywność nawracania? I tak z niej nie skorzystasz, bo zaraz umrzesz! Niech o nią się starają ci, którzy spodziewają się długo żyć. To da najlepszy efekt.

    Co na to Jezus?

    Przyszło mi do głowy pytanie:

    Co by zrobił Jezus, gdyby się dowiedział, że został mu miesiąc życia?

    Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w Biblii i nazywa się „Ewangelie”, bo Jezus w takiej sytuacji był.

    Przede wszystkim rozmawiał ze swoimi uczniami na ten temat. Rozmawiał z Bogiem na ten temat. Ale czy coś zmienił w swoim życiu? Myślę, że Jezus wypełniał swoją misję na tej ziemi tak dobrze jak się dało cały czas. A nie tylko w ostatnim miesiącu.

  • Czego chcę od życia?
    Opublikowano w:

    Jest jesienny wieczór. Leżę w ciemnym pokoju. Wykonałem swoją pracę. Odpoczywam. I zastanawiam się nad taką kwestią:

    Czego chcę od życia?

    Czego chcę, jakie mam plany, jakie oczekiwania względem przyszłości?

    Nowy iPhone, samochód, może domek na obrzeżach?

    A, w dupie mam. Co mnie to wszystko obchodzi!

    To może Bóg? Może coś związanego z nim?

    Żeby we mnie zamieszkał, żeby mnie ochrzcił Duchem Świętym, żebym wszedł do jego Królestwa.

    Są to dla mnie sprawy najwyższej wagi, a jednak w tym momencie…

    … w tym momencie nie ma entuzjazmu.

    Dobra, wiem!

    Żyć w tu i teraz i po prostu cieszyć się życiem.

    O tak! Tego bym chciał!

    Chwilę… dzwoni mama, pyta, co robię. I co ja jej teraz powiem? Że rozmyślam? Spyta, o czym. I co ja jej wtedy powiem?

    No dobra. Ustaliliśmy. Wychodzi na to, że jesienny wieczór to nie jest najlepszy moment na myślenie o swojej przyszłości.

    Prawda jest taka, że chciałbym aby skończył się już ten terror. Chciałbym móc wyjść na ulicę i nie bać się dostać mandatu za oddychanie.

    Po prostu jestem ciekaw, co będzie. Coś przecież będzie, gdy ludziom się to wszystko znudzi. Gdy przyjdą konsekwencje. Cokolwiek ma być, niech już będzie, bo męczy mnie to czekanie.

    Ale szarobury jesienny wieczór to nie jest najlepszy moment na pisanie notki. Przepraszam więc te wszystkie pięć osób, które to przeczytają, że nie znalazły tu raczej nic optymistycznego.

    Kończę więc i idę zlać się z szarością słuchając albumu „Płyta Rodzaju” wykonawcy „Meek, Oh Why?”

  • Wiosna
    Opublikowano w:

    Czyli rymowana kompilacja marzeń i przepowiedni.

    Napisałem sobie taki wierszyk. Nie wiedziałem, co chcę napisać. Wiedziałem tylko, że ma być wierszyk. I wyszedł ładnie i nawet ma przesłanie, choć go nie planowałem.

    Pomyślałem sobie potem, że jestem człowiekiem żyjącym obietnicami. Gdyby nie to „Poczekaj” z poprzedniego wpisu i gdyby nie „Moje nowe marzenie„, to pewnie byłbym załamanym frustratem.

    Ale obietnice są, choć nie wszystkie się sprawdzają. A wierszyk nawiązuje do sielanki Franciszka Karpińskiego „Laura i Filon” z 1780 roku i do mojej wersji nowoczesnej tego utworu napisanej na zajęcia z j. polskiego w liceum.

    1.

    Już wiosna, psy się uśpiły.
    Żyć trzeba z terrorem.
    Korona mniejszym problemem,
    Lecz bywa horrorem.

    Nie będę włosów zapuszczał.
    Jest fryzjerskie podziemie.
    Myśl o Laurze dopuszczam,
    Co jak ja ją, tak chce mię.

    ref.

    Już wiosna, biedronki
    I pszczółki bzykają.
    Śpiewają skowronki,
    I pieski szczekają.

    Lecz moja samotność
    Co roku doskwiera.
    Smutku wielokrotność,
    Bliskości potrzeba.

    2.

    Och, Lauro, nie marudź,
    Już wiem, o co kaman.
    W dwa lata cię znajdę,
    Moja obiecana.

    Już wiosna, psy się uśpiły,
    I coś tam klaszcze za borem.
    Ja z moją Laurą szczęśliwy,
    I koniec z terrorem.

    Napisano 4 czerwca 2020

  • Pamiętnik: Moje nowe marzenie
    Opublikowano w:

    Wpis do pamiętnika z dnia:

    31 grudnia 2017

    Chciałbym założyć wspólnotę uczniów Jezusa. Wybudować gdzieś dworek albo pałac i zorganizować tam ludzi na zasadach pierwszych chrześcijan.

    Wczoraj wieczorem przyszła mi do głowy myśl, że będę projektował linie produkcyjne. Może doprowadzi mnie to do bogactwa, które pozwoli mi na spełnienie marzenia. Oszacowałem, że będę potrzebował kilka miliardów złotych i zajmie mi to około 15 – 20 lat.

    Później, w nocy, przyszedł do mnie Bóg. Był delikatny. Starałem się go nie obrażać. Jak nie wychodziło, to nie karał. Znowu miałem chcicę. Tym razem bez zachęty wciągnąłem z powrotem majtki, gdy się zorientowałem, że On jest.

    Gdy obudziłem się rano, już miałem w głowie myśl o wspólnocie. Przez cały dzień rozpatrywałem różne jej aspekty. Oto kilka punktów.

    • kurort dla chrześcijan-rezydentów i gości w proporcji 50 do 50 w ferie i wakacje oraz 80 do 20 poza sezonem
    • pełne samo-finansowanie z różnych źródeł, np. udostępnienie kurortu dla gości, organizowanie obozów, możliwość dawania co łaska, ośrodki wypoczynkowe w stylu h2o w różnych częściach kraju, ew. inna działalność gospodarcza.
    • każdy, kto ma dom, mieszkanie lub pole, sprzedałby to i kasę dał wspólnocie – tak było w biblii i jest to logiczne, gdyż oznacza pożegnanie się z poprzednim życiem
    • większość rzeczy w stylu: sprzątanie, gotowanie, remonty, zajmowanie się ogrodem, uczenie dzieci robilibyśmy sami
    • uzdrawianie, wypędzanie złych duchów
    • pomoc bezdomnym, głodnym, biednym
    • chrzty w basenie lub w najbliższej rzece
    • mam nadzieję, że Martin i Hubert (i jakieś 100 innych rodzin) by dołączyli
    • Martin miałby gdzie nagrywać swoje audycje na żywo, bo przewiduję profesjonalne studio audio i wideo.
    • dobre miejsce do organizowania odwyk campów dla tych, którzy jeszcze z nami nie mieszkają
    • chciałbym żeby to było w środku miasta i żeby był duży teren na park i boisko
    • jedna lub kilka sal konferencyjnych
    • organizowanie spotkań YouTuberów z ich fanami, czyli obozy tematyczne
    • biblioteka, do której każdy przyniósł by to, co uważa, że warto
    • każda rodzina miałaby swoje oddzielne mieszkanie z kuchnią-minimum, bo jedzenie byłoby w stołówce.
    • mieszkania rezydentów i pokoje gości byłyby przemieszane ze sobą, tzn. na korytarzu byłyby na przemian po 3 drzwi do mieszkań i 3 do pokojów.
    • budynek byłby podzielony na sekcje A B C itd. a, zamiast numerów, mieszkańcy przyczepialiby do drzwi kartki z rysunkami lub napisami
    • na każdym piętrze wspólne pralnie, suszarnie, pokoje zabaw, składziki na graty i pomieszczenia z drukarką
    • sale do nauki, sale konferencyjne
    • instrumenty, sprzęt w stylu kamery, mikrofony, komputery itp. kreatywny sprzęt dla dzieci i nie tylko
    • mam nadzieję, że powstanie przynajmniej kilka kanałów na YouTube, podcastów i blogów – przy takiej pomocy (około 300-500 rezydentów) 24 godziny na dobę i sprzęcie będzie to dużo prostsze
    • wspólne śniadanie i obiad – na pozostałe posiłki też będzie co jeść
    • w przypadku, gdy zabraknie miejsc, dobrym rozwiązaniem będzie założenie kolejnej wspólnoty w innym miejscu kraju, a potem kolejnej i kolejnej itd.
    • nasza działalność może spowodować nawrócenie się wielu ludzi i zmiany w kraju

    To marzenie już wcześniej we mnie było w innej formie. Marzyłem o wielkim domu, 4 żonach i 20 dzieci – żeby nie być samotnym i żeby coś się działo. Marzyłem też żeby być bogaty po to aby być finansowym wsparciem odwyku. Teraz te marzenia połączyły się w jedno i, powiem szczerze, mogę nawet nie mieć żony ani dzieci, jeśli moje marzenie się spełni.

    Mam świadomość, że musi wydarzyć się cud, żeby się ono spełniło, ale nie widzę w tym problemu.

    W bliższej przyszłości planuję założyć bloga. Miałem 'pogadankę’ z niefizycznymi nt. weny – skąd się bierze, czy jestem w stanie sam coś wymyślić i co to w ogóle znaczy 'sam’. Ta pogadanka zasugerowała mi, że dostanę wsparcie z góry na pisanie tego bloga, czyli że jak już go zrobię technicznie i obwieszczę wszystkim, że piszę, to mnie nie zostawią na lodzie i faktycznie będę miał wenę na pisanie. Mam nadzieję, że uruchomię go przed moimi urodzinami, a do końca roku na pewno, o ile w ogóle można być tu czegoś pewnym.

    P.S. Ciekaw jestem, czy biblijne postacie komunikowały się z Bogiem tak jak ja. Mam na myśli: Jeżeli jest napisane, że Bóg powiedział Abrahomowi, że będą od niego pochodzić narody i jego potomstwo będzie tak liczne jak gwiazdy na niebie, to czy powiedział mu to słowami, czy też tak jak mi – w formie myśli / wizji / marzenia zostawiając w zasadzie pewne pole na wątpliwość, czy to na pewno mówi On.

    Albo gdy mówił Noemu jak dokładnie ma być zbudowana arka, to powiedział mu to w tych słowach z Biblii, czy też tak jak ja, Noe zaczął się zastanawiać, jak to ma być zrobione i, że tak powiem, Bóg pomógł mu to wymyślić.

    Napisano 31 grudnia 2017

  • Polepiony ??
    Opublikowano w:

    „Ja składam się z części, nie wspólnych, przeczących sobie nawzajem, Jedna mówi- chcę stąd wyjść, dróga mówi- ja zostaję”

    O ile dobrze pamiętam, to chyba ktoś mi już kiedyś powiedział, że mam rozdwojoną osobowość i, o ile dobrze pamiętam, wówczas go wyśmiałem…

    … Ale teraz bym go nie wyśmiał. Dlaczego?? Z powodu moich ambitnych 🙂 planów na przyszłość. O ile dwie pierwsze drogi rozwojowe, o których myslałem, da się jakoś pogodzić, to trzecia jest absolutnie z nimi sprzeczna.

    Z jednej strony chciałbym być rozszerzonym architektem, czyli projektować różne konstrukcje ze strony technicznej, ale i wizualnej. Chciałbym mieszkać w zaprojektowanym przez siebie hipernowoczesnym domu, wyposażonym we wszystkie cuda techniki. Myślę, że mógłbym to pogodzić z drógim zawodem, jaki sobie wymysliłem. Otóż chciałbym zostać ministrem edukacji (błuahahaha hahahaha hehehehe, jak się wyśmialiście to czytajcie dalej :P). Po co?? Po to, żeby wprowadzić coś, czym szkoły jeszcze nigdy się nie zajmowały- rozwijaniem umysłu. Nawet sobie nie wyobrażecie, co potrafiłyby robić dzieciaki, które przez 9 lat, 1 godzinę dziennie miałyby lekcje rozwoju umysłu.

    Z drugiej zaś strony chciałbym być samotnikiem, mieszkającym na skraju lasu w skromnej chateczce, rozwijać swój umysł, oraz zagłębiać się w magię.

    No i jak tu pogodzić tak sprzeczne zainteresowania?? A myślałem jeszcze o grafine komputerowej, lub o byciu naukowcem. No cóż, którekolwiek z tych wyniosłych marzeń się spełni, będę szczęśliwy. Obym tylko nie został nic nie znaczącym, szarym, jednym z kilku mialiardów człowiekiem, bo tego chyba bym nie zniósł.

    PuMaK 2004-08-24 23:38

    Mi tam do szczęścia wystarczyłoby bycie dobrym architektem ogrodowym=) ŁAdNy SzAbLoNiK=) CyA:*

    oN-derelict-No 2004-08-24 23:42

    Projektowanie ogrodów też byłoby fajne 🙂

    kimOn 2004-08-24 23:45

    pacz kurwa.!
    bardzo ambitne plany.!
    ale jeśli chodzi o tego co w chatce mieszka.! to zbytnio tak jak piszesz zkomputerowanej tej chatki to byś nie miał.! ;p
    wiesz.! ja tam nie wiem.!
    ale projektowanie domów.!
    nie jest chyba takie złe.!
    o o o .!
    założymy firme „K&D – kimOn i dereLict” ;p i bedziemy chhaty projektowac.!
    i bedziemy bogaci.! i wogle.!
    to koniec mojego wpisa.!
    i chyba na tym zakończymy.!
    lensing zią.! ;p

    Waldek127 2004-08-25 0:42

    Rada: W magie nie zaglebiej sie z przesada, bo zle sie skonczy, znam przypadki. No ale twoja wola, jak coś link do forum o magii i religiach http://silverion.org/rozstaje/forum/ chcesz mieszkac w domku w lesie zajmowac sie magia? hm moze chcesz poznac ścieszkę druidystyczną (wbrew pozorom nie ma to nic wspolnego z kajko i kokoszem:)) jak tak moge skontaktowac cie z człowiekiem ktory zna to i praktykuje w dosyc zaawansowanym stopniu. No albo badz architektem:)

×