Majonez życzy wesołych Świąt

Jadę na oparach optymizmu.

Kto pisze dialogi w mojej głowie? Chciałabym go zwolnić!

Każde pytanie zdradza odpowiedź – co jest dla ciebie ważne

Bóg kocha wolność!

Promocja! Dzisiaj papier toaletowy 20% taniej!

„Umarła na milczenie bliskość”
Paweł Wójcik

Myślę, więc mnie nie ma

„Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”
Księga Rodzaju 28:16

„Wierność cieniom zgubnych złud”
JK

To klawiatura pisze. Ja jestem tylko narzędziem.

„Frustrat skargę śle, laureat pisze odę”
JK

Byłem idealnym rodzicem… do czasu gdy urodziło mi się pierwsze dziecko.

„Jej matka była aktorką wędrownej trupy, ojciec zaś trupem wędrownego aktora.”

Moje życie to nieprzyjemny dodatek do marzeń.

Łukasz nie śpiewał refrenów, bo nie lubił się powtarzać.

Bierność to czy zaufanie?

Czym się różni słoń od fortepianu? Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić

„A tam rosną poziomki”

Po celach do trupa

„Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.”

Wisława Szymborska

Behind your wire with nation złączym.

Czy fajtłapa to tyle co walcząca ręka?

Reklamy gwałcą mnie przez uszy.

Mówili mi „Nie biegaj po korytarzu!”
A ja mówię „Biegaj, bo kiedyś będziesz stary i gruby i nie będzie ci się chciało.”

„Niby pod prąd poginam. Ale czy to przekora jeszcze, czy już rutyna?”
Łona

Jak ludzie robią coś głupiego to prawdopodobnie chodzi o bezpieczeństwo.

Wszyscy się poświęćmy. Dla wspólnego dobra.

„Rzeczy, które robimy często, wchodzą nam w nawyk. Rzeczy, które robimy rzadko, przerażają nas.”

Jest różnica pomiędzy byciem nieskorym do mówienia, a byciem chorobliwie milczącym.

Idealnie znaczy po mojemu.

„Tylko dzieci to ludzie. Później się z tego wyrasta.”

Moje myśli to nie jest moja prywatna książka. To jest forum.

Czy życie człowieka to tylko funkcja przemieszczenia jego kończyn w czasie? Czy nie chodzi o coś więcej? O coś, co mamy w głowach?

Wszystko to za jaje gdy się z pracą nie rozstaję.

Dla muzyków: Cis Dis PiS

Nie umiem przekonać siebie samego, że chcę czegoś innego niż chcę.

Ćwiczę mięsień duszy

Prawica, lewica, odbytnica

Świat stoi przed tobą (p)otworem

Żadna godzina nie żyje dłużej niż 60 minut

Scrollowanie sfrustrowanie

To, co robi nauka, to jest nieustanne dochodzenie do reguł na podstawie przykładów.

Życie jest jak gra w Mastermind – zgadujesz, jakie kolory są po drugiej stronie.

Marzą mi się przygody, a tu praca.

Niełatwo się żyje, gdy się mieszka we dwoje w jednym miejscu, a wokół kibice krzyczą, co masz robić.

Moje mieszkanie to mój dom. Ale jest to też dom mojego kota. Jeśli on uważa, że coś powinno leżeć na ziemi, to może ma rację.

W teatrze życia gramy samych siebie.

Nieważne, co ja zrobię. Ważne, co Bóg zrobi.

Jeśli popełniam błędy to znaczy, że się uczę. Jeśli Bóg mnie karze to znaczy, że mu na mnie zależy.

„Czy w krwi masz szczęście? Zrób morfologię”
DKA, Nic o nas bez nas

Skóra mi twardnieje od chłosty?

Muchy są po to żeby koty miały się czym bawić.

Ważniejsze niż to żeby robić poprawnie jest to aby robić po swojemu.

Gdzie są moje skrzydła?

Tak się zastanawiam. Czy wyłączanie reklam na YouTube w sobotę to już praca?

Bóg boruje ząb mojej duszy. Bez znieczulenia.

Nie ma nic gorszego niż ludzie kierowani przyzwoitością.

Pchłassy Filisem

Raczej nie ustawiaj jako pin roku urodzenia Jezusa.

„Poprawianie zabija kreatywność”

Czy często masz ochotę zmieszać kogoś z błotem?

Słowa tną rzeczywistość jak pijany drwal kłodę.

Od milczenia do kłamstwa jest niedaleka droga.

Cenzurujesz to, co czujesz?

Diabeł ma bogatą ofertę. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mama mówi: Będą się z ciebie śmiali. Bóg mówi: Niech spróbują.

Przekaz pisany to emanacja świata duchowego na fizyczny.

Dręczenia naszego codziennego odpuść nam dzisiaj.

Robię błędy! Robię błędy! Robię błędy!

Milczenie zabija

Uważam, że moje motta są bardzo mądre.

Luka w prawie jest wtedy, gdy litera prawa nie odzwierciedla ducha prawa.

W zdrowym duchu zdrowe ciało.

Są w życiu dobre i złe chwile. Z dobrych się ciesz, a złe przeczekaj.

Nie pozwól odebrać sobie marzeń logicznym argumentom

Na wpis zaprasza producent parówek z szynki.

Miłość to lek bez efektów ubocznych

Życie jest jak tort. Najpierw nie ma nic. Potem, jak się udekoruje, to jest rewelacyjny i sensacyjny; robi dobre wrażenie. Ale potem znika i nie ma go już.
Gracjan Roztocki

Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane.
List do Tytusa 1:15

Skąd dzieci mają tyle energii? One się po prostu nie przejmują tymi wszystkimi nieważnymi rzeczami, którymi dorośli przywykli się przejmować, takimi jak piasek w butach, mokry rękaw, czy czystość podłogi.

Dorośli! Gdyby wasze dzieci przejmowały się wszystkim, co do nich mówicie, to stałyby się takie jak wy. I nie mam złudzeń – w końcu się staną.

Któż porówna cierpienie dwóch różnych osób?

Bóg zna się na komputerach

Ja mam najwięcej pokory!

Według kota wszystko należy do kota.

„Sytość zabije nawykłych do głodu.”

„Nikt nie ma kontroli nad demonami, które czasem przychodzą pobroić.”

On wierzy, że ma ducha Bożego, co strzeżego.

‎Bóg naucza, diabeł przesadza

‎”Nie ma w górze głowy Bóg. Nie ma w dole Boga nóg.”

„Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was.”
List Jakuba 4:7

‎”Żałobne szumią tuje. Pompy nikt nie pompuje.”

„Jesus rose from the grave. And you can’t even get out of bed.”

Żeby dobrze wychować dziecko to trzeba samemu być dobrym

Myślę, że Bóg się śmieje za każdym razem gdy ktoś próbuje puścić cichacza

‎”A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.”
Pierwszy list do Koryntian 15:2

‎”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia”
Pierwszy list do Koryntian

Nie jestem pewien, czy chcę zjeść tego cukierka… Jak to wpłynie na losy wszechświata?

‎”Koń jest i zostanie” […]
w kontekście samochodów

„To jest okej czuć się nie okej.”
słowa nastolatki, która wyszła z depresji

To, że mam schizofrenię nie oznacza, że Boga nie ma.

Mam wrażenie, że im bardziej ludzie są zepsuci, tym większą wagę przykładają do stwarzania pozorów moralności.

‎Skoro martwi się nie żywią, to dlaczego żywi się martwią?

‎To z materii powstała świadomość, czy świadomość stworzyła materię?

Nauka może wyjaśnić wszystko, ale dalej nie wiesz, kto pociąga za sznurki.

Bóg stworzył świat w 7 dni. Ciekawe jak długo projektował.

nawrócenie

  • Historia mojego życia
    Opublikowano w:

    Stoję sobie na ganku i rozmyślam o życiu. Dlaczego jest mi teraz tak źle? Dlaczego jestem przygnębiony i ponury? Dlaczego chce mi się płakać i dlaczego jestem zmęczony życiem nawet gdy nic nie robię? Czy Bóg tego chce?

    Dzieciństwo

    Moje życie wyglądało tak. Najpierw byłem dzieckiem. Lubiłem zadawać się ze starszymi ode mnie osobami. Podobno byłem bardzo dyplomatyczny. Zbierałem papierki z ziemi i wrzucałem do kosza. Bardzo mnie interesowało, co wolno a czego nie wolno. W parku uciekałem mamie i wołałem, że idę „leleko”. Czasem lądowałem w kącie z zadaniem przemyślenia swojego zachowania, przy czym to przemyślenie zawsze musiało się skończyć wnioskiem, że to ja coś źle zrobiłem.

    Byłem na koloniach. Jakiś traf chciał, że przydzielono mnie do starszych chłopaków. A oni palili. Bardzo mnie to martwiło, bo palenie jest niezdrowe. Chciałem im pomóc. Powiedziałem więc o tym wychowawczyni. Potem chłopaki mieli drakę i bardzo się chcieli dowiedzieć, kto ich wydał. Podejrzewali mnie, ale ja się zarzekałem, że to nie ja. Zamknęli mnie w ciemnym kiblu, a ja krzyczałem, że chcę wyjść. W końcu mnie wypuścili.

    Gimnazjum

    Potem byłem nastolatkiem. Pisałem bloga. Poznałem kilka dziewczyn z Katowic. Na oczy ich nie widziałem, ale zagadały do mnie przez gadu-gadu i tak się zaprzyjaźniliśmy. Miałem też kilkoro przyjaciół na podwórku i trochę ludzi, których lubiłem, w szkole. Ogólnie nie było źle.

    Liceum

    Zbliżył się czas żeby pójść do liceum. Dobrze wiedziałem, że nie będę miał tam żadnych przyjaciół. Klątwa, którą sam na siebie rzuciłem, spełniła się. Na przerwach siedziałem pod ścianą. Z nikim nie rozmawiałem. Ćwiczyłem widzenie aury.

    Po roku tych tortur przeprowadziłem się z rodzicami do innego miasta. Tam już było lepiej. Poznałem ludzi, z którymi spotykam się do dzisiaj. Był to okres, w którym byłem wciąż dość płodny w wiersze i inne przejawy twórczości. Współtworzyłem szkolną gazetkę. Była mało popularna, więc zrobiłem ulotki i plakaty.

    Bardzo mi się podobało, że jestem taki kreatywny. Czułem jednak, że to się nie bierze znikąd. Wiedziałem, że pomagają mi jakieś istoty duchowe. Powiedziałem im, że już nie chcę pomocy. Chcę zobaczyć, co potrafię zrobić sam z siebie.

    Studia

    Okazało się, że nie potrafię nic. Przestałem tworzyć cokolwiek. Poszedłem na studia. Tam okazało się, że jakoś nikt, poza paroma szaleńcami, nie chce się ze mną przyjaźnić. Prawdopodobnie byłem nieprzyjemnym typem, który nie wiedział nawet kiedy kogoś obraża, a jego ego sięgało kosmosu.

    Chyba ze dwa lata tak żyłem. Gdy wracałem do domu z uczelni, to byłem strasznie wypompowany, bo cały czas musiałem udawać, że jestem strasznie mądry. Dopiero po tym czasie poznałem w Internecie człowieka, który zaśpiewał „Balladę o PKP”, a przy okazji opowiadał o Bogu, którego zna osobiście.

    Euforia

    Więc sam też go poznałem. Oddałem mu swoje życie i przez kilka miesięcy czułem się jak w raju. Kontakt z Bogiem to bardzo fajna sprawa. Poznałem swój grzech. Zmieniłem się. Duch Boży był we mnie. Płynęły we mnie rzeki wody żywej.

    Porażka

    A potem BACH! Bez żadnego ostrzeżenia naszły mnie bluźniercze myśli na Boga. Męczyły mnie przez dwa tygodnie aż w końcu zaprowadziły mnie nad rzekę i powiedziały „skacz”. Skoczyłem. Gdy trafiłem do szpitala, czułem jak całe boże błogosławieństwo, którym byłem przepełniony, wycieka ze mnie jak woda z durszlaka.

    Czekanie w ciemności

    Wyszedłem ze szpitala. Wszystko zaczęło się normować. Byłem sobie takim zwykłym, małym człowieczkiem. Bez żadnych bajerów. Po prostu ja. I bardzo mi brakowało wody żywej i tego odbicia w lustrze, które krzyczało: „Ty żyjesz!”.

    Wiedziałem dobrze, że mam czekać. Sporą część tego czasu siedziałem na bezrobociu. Na początku usiłowałem pościć aby zmusić Boga do powrotu, jednak to on przez ludzi i sytuacje zmusił mnie abym przestał.

    Później została już tylko tęsknota. Zastanawiałem się, czy Bóg jeszcze mnie chce. Miałem jednak co jakiś czas takie dziwne przebłyski. Poczucia, przeczucia, znaki z nieba. One sprawiały, że miałem ochotę dalej żyć.

    Przebudzenie i znów czekanie

    Po kilku latach coś mnie tknęło i leżąc wieczorem w łóżku zadałem pytanie „Powiedzcie mi proszę chociaż, czy z moim życiem wszystko jest w porządku.” Kierowałem to wtedy do moich niefizycznych przyjaciół, ale myślę, że to Bóg odebrał tą modlitwę.

    Zaczęły dziać się rzeczy. Nie opiszę ich tutaj, bo cały ten blog jest ich opisem. Myślałem, że jestem już blisko, jednak Bóg powiedział mi wyraźnie „Czekaj”. Innym razem spytałem go, czego ode mnie oczekuje. Powiedział „Cierpliwości”. No to czekam.

    Przemyślenia

    Czekam i cierpię. A dlaczego o tym piszę? Dlatego, że tęsknię za tym czasem, gdy byłem naprawdę żywy, a przecież był to tylko ułamek mojego życia. Bardzo krótki czas. Może nawet nie rok. A większość to było cierpienie. Cierpienie w szkole, cierpienie na uczelni, cierpienie w domu i w szpitalu.

    Pytanie brzmiało „Czy Bóg tego chce?” Czy taki był plan? Czy miałem wskoczyć do tej rzeki?

    Od dawna jest to dla mnie jasne, że w okresie największego szczęścia, Bóg nadrabiał moje braki obecnością Ducha Świętego. To On był tym silnym we mnie. Jednak wiem, że Bóg chce abym był silny sam z siebie. Jest cała masa tematów, które muszę przepracować plus te, o których nie wiem, że muszę przepracować.

    Moim największym pragnieniem od wielu lat jest uczyć się. Pragnę poznawać i doświadczać. Penetrować świat duchowy, reguły życia i prawidła świata, również tego fizycznego.

    I tak się dzieje. Wierzę też, że gdy będę gotowy, przyjdzie do mnie z całą mocą Duch miłości i trzeźwego myślenia.

    Dociera do mnie po trochu, że skoro oddałem życie Bogu, a cierpię, to musi być w tym jakiś sens. Musi to być jego wola. Bo przecież, dobre wziąłem, więc dlaczego mam nie wziąć codziennej depresji. Bóg wyciska ze mnie coś takim postępowaniem. Tym razem wycisnął tę notkę. Mam nadzieję, że ci się podobała.

  • Kontynuacja
    Opublikowano w:

    Żyłem więc sobie spokojnie, choć niezbyt wesoło. Miałem już wyrobiony światopogląd. Żeby przeżyć trzeba zarabiać, żeby zarabiać trzeba się uczyć, skoro mam się uczyć, to muszę zdać kolejne kolokwium. Bóg nie ingeruje w życie ludzi. Muszę być uważany za inteligentnego człowieka. Mama wie lepiej. Najważniejsze jest dla mnie, żeby nauczyć się wychodzić z ciała.

    Aż pewnego razu na forum mojego roku na uczelni ktoś dał link do piosenki Martina o PKP. Od razu poznałem, że ten człowiek jest wyjątkowy, że jest inny niż wszyscy, których dotąd znałem. Zacząłem słuchać innych jego piosenek. W końcu, dzięki swojemu bratu, trafiłem na KonteStację i na Odwyk.

    Na KonteStacji dowiedziałem się, że lepiej podejmować własne decyzje, choćby były gorsze niż te, które ktoś (np. mama) podjąłby za mnie. Że ważne są wolność i sprawiedliwość. Dowiedziałem się tam też, czym jest sprawiedliwość. Poznałem zasadę prawa własności: Jeżeli coś jest moje, to tylko ja mam prawo decydować, co z tym zrobić. W świetle tego prawa dowiedziałem się, dlaczego jest nie w porządku, żeby np. kazać ludziom zapinać pasy w samochodach. Dowiedziałem się, co to jest wolność i dlaczego zakaz brania narkotyków ją narusza. Przyjąłem do wiadomości, że każdy powinien mieć prawo brać co mu się podoba, o ile nie zmusza do tego innych. Podsumowując, KonteStacja ukształtowała niezły kawał mojego światopoglądu.

    Drugi kawał ukształtował odwyk. Dowiedziałem się tu, że można mieć osobisty kontakt z Bogiem; że Bóg nie ma nic przeciwko masturbacji (W okresie dojrzewania często zastanawiałem się, jak Bóg może ode mnie oczekiwać żebym tego nie robił, skoro sam mnie tak stworzył, że mam popęd seksualny); że biblia nie musi kojarzyć się z kościołem, nudą i księżmi; że chrześcijanin to uczeń Jezusa i nie ma to nic wspólnego z kościołami; że modlenie się do matki boskiej nie jest w porządku; że chrzest dzieci jest bez sensu, i co to w ogóle jest chrzest; że nie ma grzechu pierworodnego, ani czyśćca; że to kościół katolicki gada głupoty, a nie Biblia i pewnie wiele, wiele innych rzeczy.

    Mając położony tak porządny fundament, doszedłem do wniosku, że wolność jest dla mie bardzo ważna. Bywało, że mówiłem sobie tak: „Oddam wszystko za 5 minut bycia wolnym”. Ale później pomyślałem, że wolność bez Boga nie ma sensu i wtedy mówiłem tak: „Oddam całe swoje życie za 5 minut życia z Bogiem”. Tak więc wolność i Bóg stały się dla mnie bardzo ważne. Pewnego razu powiedziałem Bogu, że chcę aby Jezus był moim Panem i żeby wziął na siebie moje grzechy.

    I tak stałem się chrześcijaninem.

    P.S. Dzięki ci, Martin, za twoje piosenki, z których wiele dodawało mi ducha, oraz za KonteStację i Odwyk. I jeszcze za to, że mogę prowadzić tutaj bloga. A i jeszcze za to, że masz tę żółtą czapkę z daszkiem, bo ja mam podobną, co też dodawało mi ducha w pewnym czasie.

    abcd 2011-02-19

    Jakbyś opisywał mnie…

    buu 2011-02-20

    Ty miałeś szczęście(albo pecha), ja zacząłem słuchać niedawno i jestem dalej rozdarty.
    Jeżeli taki ktoś jak Martin traci zapał, to ja nie mam poco próbować, bo jestem dużo słabszy. Zresztą mi nie tak źle w ateistycznym świecie. Szkoda tylko że odwyku nie będzie bo to jedyna „religijna” rzecz którą zaczynałem rozumieć

    Macjej przez duże Z 2011-02-20

    A ja o ile dobrze pamiętam to pierwsza piosenka Martina jaką usłyszałem to była „O Łukaszu podolskim” albo „Społeczny Kaleka”. A no i wielki mój szacun za Obławe V.

    Sel 2011-02-20

    Mój Bóg nie ukształtował mnie tak, że mam pociąg do siebie samego. To nie on to zrobił a jego przeciwnik. Mój Bóg potrafi sprawić, że chęć masturbacji zmieni się w obrzydzenie – jeśli tylko będę chciał. Mój Bóg sprawił u mnie, że nie robię już tej obrzydliwości (bo tylko tak można to nazwać) on może zmienić człowieka jeśli tylko człowiek chce się zmienić. Pierwsze tygodnie są trudne to prawda ale tak jest z każdym nałogiem. Nie przyjmujmy wszystkiego co mówi Martin jako fakt. Zapytaj się Boga co on o tym sądzi. Widzisz mi od dziecka wciskali, że w masturbacji niema nic złego – więc czemu zawsze czułem, że coś jest z tym nie tak? Od paru miesięcy jestem wolny od tego nałogu i dziękuje za to Bogu. Wcale nie mam jakiś polucji nocnych czy problemów ze zdrowiem jak to Martin sugerował – bujda to była i tyle.

    Zapytaj się Boga co on o tym sądzi i rób jak ci powie, jeśli na prawdę chcesz czynić Jego wolę a nie swoją.

    „Wszystko co robicie róbcie na chwałę Boga” – nie da się wolić konia za chwałę naszego Pana.

    A-lict 2011-02-20

    Sel, a może to nie z masturbacją jest coś nie tak, tylko z uzależnieniem od niej?

    Martin 2011-02-21

    Słusznie.

    Bezimienny 2011-02-21

    Od jakiegoś czasu należę do grupy AE (Anonimowych Erotomanów, inaczej grupy SLAA). Widzisz, to co powiedziałeś o masturbacji, pasach bezpieczeństwa i narkotykach jest moim zdaniem bardzo niebezpieczne. Takie poglądy mogą kogoś doprowadzić do katastrofy. Zastanów się nad dwiema kwestiami.

    Po pierwsze: co towarzyszy Twojej masturbacji? Pamiętasz, jak Jezus powiedział, że jeśli tylko spojrzysz na niewiastę pożądliwie, to już popełniłeś z nią cudzołóstwo w sercu swoim? Czy w takim razie jest to w porządku? Jeżeli dane zachowanie nie prowadzi do rzeczy dobrych, to czy jest ono dobre? Po co w takim razie w ogóle po to sięgać?

    Po drugie: o tym, że jesteś uzależniony, bardzo często dowiadujesz się od ludzi z Twojego otoczenia, sam nadal uparcie tkwisz w błędnym przekonaniu, że wszystko kontrolujesz i jest ok. Nie zawsze jednak musi o tym wiedzieć otoczenie, ja o moim nałogu przekonałem się dzięki Biblii. W niej jest wiele wskazówek jak należy postępować. Niektórzy traktują to jako zbiór zakazów i nakazów, ale dla mnie to jest instrukcja pt. „jak pozostać naprawdę wolnym!”. Co to za wolność, w której nie potrafisz wytrzymać bez pornografii, lub fantazji erotycznych? Czy zaakceptowanie swojego problemu i nazwanie go „czymś normalnym” czyni Ciebie wolnym?

    W 3 klasie liceum byłem o krok od śmierci na przejściu dla pieszych. Zadałem sobie wtedy takie pytanie: czy zakaz przechodzenia na czerwonym świetle jest przepisem ograniczającym Twoją wolność wyboru, czy może sposobem na to, abyś nie zginął pod kołami pędzącego samochodu? W najlepszym wypadku daje Ci to wolność od wózka inwalidzkiego. Oczywiście przepis ten nie jest doskonały, jak świat doskonały nie jest, ale chodzi mi o ogólną ideę 🙂

    Bulik 2011-02-22

    Rozumiem,że masturbacja nie jest grzechem jeśli chodzi o samą czynność.Jest złem jeśli uzależnia człowieka.Mam pytanie czy w świetle Biblii jest ona grzechem jeśli ktoś to robi a towarzyszą temu fantazje erotyczne lub gdy ktoś to robi oglądając film pornograficzny?Czy samo oglądanie filmów pornograficznych/erotycznych to też grzech? czy ta sama reguła dotyczy kogoś kto jest już w związku małżeńskim?

    tomigraj 2011-02-22

    Dobra dyskusja – moim zdaniem Martin chyba niechcący „rozgrzeszył” co poniektórych do tkwienia w świntuszeniu 🙂

    Z tego jak obserwuję to co się dzieje, to szatan używa seksu jako podstawowego oręża w ostatnich czasach, w szczególności przeciwko chrześcijanom. Jeden z moich znajomych opowiadał, jak właściciel hotelu w którym zorganizowano olbrzymią konferencję dla pastorów-mężczyzn pracujących z młodzieżą, dziękował osobie odpowiedzialnej. Jako zalety wymienił, że było cicho, sympatycznie i mieli największą sprzedaż pornoli w jeden weekend w ciągu roku!
    Nasuwa się pytanie – dlaczego?
    Wydaje mi się, że dlatego, że szatan może przez to pokazać tym ludziom że są szmatami, do niczego się nie nadają, nie panują nad własnym ciałem i wzbudzać w nich poczucie winy! Co prowadzi do spirali – zaczynają grzęznąć…

    Także nawet jeżeli nie traktujemy masturbacji jako grzechu – w końcu współżycie z żoną to fajna sprawa, a darujmy sobie fizyczne opisy – to bardzo często prowadzi ono do uzależnienia i grzechu. Ciąć się też niby można jak to komuś pasi…

    tomigraj 2011-02-22

    w669.wrzuta.pl – zainteresowani niech posłuchają Sy’a Rogersa – wieloletni homoseksualista

    A-lict 2011-02-22

    tomigraj, do jakiego grzechu prowadzi masturbacja?

    tomigraj 2011-02-23

    Jakoś nie widzę masturbacji bez pornografii i wyobrażania sobie różnych rzeczy i wzmacniania pożądania… poza grzechem są jeszcze skutki – pomyśl o tym jaki wpływ będą miały rzeczy które oglądasz, o których myślisz w relacji ze swoją przyszłą żoną…

    Bezimienny 2011-03-10

    Zgadzam się z tomigrajem.

×