Majonez życzy wesołych Świąt

Jadę na oparach optymizmu.

Kto pisze dialogi w mojej głowie? Chciałabym go zwolnić!

Każde pytanie zdradza odpowiedź – co jest dla ciebie ważne

Bóg kocha wolność!

Promocja! Dzisiaj papier toaletowy 20% taniej!

„Umarła na milczenie bliskość”
Paweł Wójcik

Myślę, więc mnie nie ma

„Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”
Księga Rodzaju 28:16

„Wierność cieniom zgubnych złud”
JK

To klawiatura pisze. Ja jestem tylko narzędziem.

„Frustrat skargę śle, laureat pisze odę”
JK

Byłem idealnym rodzicem… do czasu gdy urodziło mi się pierwsze dziecko.

„Jej matka była aktorką wędrownej trupy, ojciec zaś trupem wędrownego aktora.”

Moje życie to nieprzyjemny dodatek do marzeń.

Łukasz nie śpiewał refrenów, bo nie lubił się powtarzać.

Bierność to czy zaufanie?

Czym się różni słoń od fortepianu? Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić

„A tam rosną poziomki”

Po celach do trupa

„Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.”

Wisława Szymborska

Behind your wire with nation złączym.

Czy fajtłapa to tyle co walcząca ręka?

Reklamy gwałcą mnie przez uszy.

Mówili mi „Nie biegaj po korytarzu!”
A ja mówię „Biegaj, bo kiedyś będziesz stary i gruby i nie będzie ci się chciało.”

„Niby pod prąd poginam. Ale czy to przekora jeszcze, czy już rutyna?”
Łona

Jak ludzie robią coś głupiego to prawdopodobnie chodzi o bezpieczeństwo.

Wszyscy się poświęćmy. Dla wspólnego dobra.

„Rzeczy, które robimy często, wchodzą nam w nawyk. Rzeczy, które robimy rzadko, przerażają nas.”

Jest różnica pomiędzy byciem nieskorym do mówienia, a byciem chorobliwie milczącym.

Idealnie znaczy po mojemu.

„Tylko dzieci to ludzie. Później się z tego wyrasta.”

Moje myśli to nie jest moja prywatna książka. To jest forum.

Czy życie człowieka to tylko funkcja przemieszczenia jego kończyn w czasie? Czy nie chodzi o coś więcej? O coś, co mamy w głowach?

Wszystko to za jaje gdy się z pracą nie rozstaję.

Dla muzyków: Cis Dis PiS

Nie umiem przekonać siebie samego, że chcę czegoś innego niż chcę.

Ćwiczę mięsień duszy

Prawica, lewica, odbytnica

Świat stoi przed tobą (p)otworem

Żadna godzina nie żyje dłużej niż 60 minut

Scrollowanie sfrustrowanie

To, co robi nauka, to jest nieustanne dochodzenie do reguł na podstawie przykładów.

Życie jest jak gra w Mastermind – zgadujesz, jakie kolory są po drugiej stronie.

Marzą mi się przygody, a tu praca.

Niełatwo się żyje, gdy się mieszka we dwoje w jednym miejscu, a wokół kibice krzyczą, co masz robić.

Moje mieszkanie to mój dom. Ale jest to też dom mojego kota. Jeśli on uważa, że coś powinno leżeć na ziemi, to może ma rację.

W teatrze życia gramy samych siebie.

Nieważne, co ja zrobię. Ważne, co Bóg zrobi.

Jeśli popełniam błędy to znaczy, że się uczę. Jeśli Bóg mnie karze to znaczy, że mu na mnie zależy.

„Czy w krwi masz szczęście? Zrób morfologię”
DKA, Nic o nas bez nas

Skóra mi twardnieje od chłosty?

Muchy są po to żeby koty miały się czym bawić.

Ważniejsze niż to żeby robić poprawnie jest to aby robić po swojemu.

Gdzie są moje skrzydła?

Tak się zastanawiam. Czy wyłączanie reklam na YouTube w sobotę to już praca?

Bóg boruje ząb mojej duszy. Bez znieczulenia.

Nie ma nic gorszego niż ludzie kierowani przyzwoitością.

Pchłassy Filisem

Raczej nie ustawiaj jako pin roku urodzenia Jezusa.

„Poprawianie zabija kreatywność”

Czy często masz ochotę zmieszać kogoś z błotem?

Słowa tną rzeczywistość jak pijany drwal kłodę.

Od milczenia do kłamstwa jest niedaleka droga.

Cenzurujesz to, co czujesz?

Diabeł ma bogatą ofertę. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mama mówi: Będą się z ciebie śmiali. Bóg mówi: Niech spróbują.

Przekaz pisany to emanacja świata duchowego na fizyczny.

Dręczenia naszego codziennego odpuść nam dzisiaj.

Robię błędy! Robię błędy! Robię błędy!

Milczenie zabija

Uważam, że moje motta są bardzo mądre.

Luka w prawie jest wtedy, gdy litera prawa nie odzwierciedla ducha prawa.

W zdrowym duchu zdrowe ciało.

Są w życiu dobre i złe chwile. Z dobrych się ciesz, a złe przeczekaj.

Nie pozwól odebrać sobie marzeń logicznym argumentom

Na wpis zaprasza producent parówek z szynki.

Miłość to lek bez efektów ubocznych

Życie jest jak tort. Najpierw nie ma nic. Potem, jak się udekoruje, to jest rewelacyjny i sensacyjny; robi dobre wrażenie. Ale potem znika i nie ma go już.
Gracjan Roztocki

Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane.
List do Tytusa 1:15

Skąd dzieci mają tyle energii? One się po prostu nie przejmują tymi wszystkimi nieważnymi rzeczami, którymi dorośli przywykli się przejmować, takimi jak piasek w butach, mokry rękaw, czy czystość podłogi.

Dorośli! Gdyby wasze dzieci przejmowały się wszystkim, co do nich mówicie, to stałyby się takie jak wy. I nie mam złudzeń – w końcu się staną.

Któż porówna cierpienie dwóch różnych osób?

Bóg zna się na komputerach

Ja mam najwięcej pokory!

Według kota wszystko należy do kota.

„Sytość zabije nawykłych do głodu.”

„Nikt nie ma kontroli nad demonami, które czasem przychodzą pobroić.”

On wierzy, że ma ducha Bożego, co strzeżego.

‎Bóg naucza, diabeł przesadza

‎”Nie ma w górze głowy Bóg. Nie ma w dole Boga nóg.”

„Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was.”
List Jakuba 4:7

‎”Żałobne szumią tuje. Pompy nikt nie pompuje.”

„Jesus rose from the grave. And you can’t even get out of bed.”

Żeby dobrze wychować dziecko to trzeba samemu być dobrym

Myślę, że Bóg się śmieje za każdym razem gdy ktoś próbuje puścić cichacza

‎”A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.”
Pierwszy list do Koryntian 15:2

‎”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia”
Pierwszy list do Koryntian

Nie jestem pewien, czy chcę zjeść tego cukierka… Jak to wpłynie na losy wszechświata?

‎”Koń jest i zostanie” […]
w kontekście samochodów

„To jest okej czuć się nie okej.”
słowa nastolatki, która wyszła z depresji

To, że mam schizofrenię nie oznacza, że Boga nie ma.

Mam wrażenie, że im bardziej ludzie są zepsuci, tym większą wagę przykładają do stwarzania pozorów moralności.

‎Skoro martwi się nie żywią, to dlaczego żywi się martwią?

‎To z materii powstała świadomość, czy świadomość stworzyła materię?

Nauka może wyjaśnić wszystko, ale dalej nie wiesz, kto pociąga za sznurki.

Bóg stworzył świat w 7 dni. Ciekawe jak długo projektował.

przemyślenia

  • Opublikowano w:

    Treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, proszę wpisać hasło:

  • Bajka, czy przypadek – w co wierzysz?
    Opublikowano w:

    „Zakręć to porządnie, bo znając życie wyleje mi się w torbie.”

    Niepozorna wypowiedź nieznanej mi kobiety okazała się być ziarnkiem, z którego wykiełkowało wiele przemyśleń i wiele emocji.

    Bo właściwie dlaczego, jeśli ktoś „zna życie”, to ma się po nim spodziewać wszystkiego, co najgorsze?

    Czy ta kobieta, którą minąłem w drodze do przychodni, naprawdę zna życie? A jak ktoś jest optymistą, to co? Nie zna życia? A czy ktokolwiek jest na świecie, kto zna więcej niż tylko swoje życie?

    Może pastor. Albo ktoś zaufany. Ale czy oni znają życia innych ludzi? Chyba tylko z tego, co ci ludzie sami opowiedzą. Ale czy ktokolwiek zwierzy się z prawdziwych przyczyn swojej niedoli? Czy człowiek w ogóle je zna?

    A jaka jest przyczyna mojej własnej niedoli? Dlaczego nie mam dziewczyny? O, to jest gruby temat. Może po prostu nie byłem gotowy. Ale dlaczego pytam o to teraz, gdy zdaje mi się, że w końcu jestem?

    Boże! Dlaczego uczyniłeś mnie niegotowym przez tak długi czas? Przecież wymyśliłeś mnie przed założeniem świata. I chyba wiedziałeś, że tak będzie? Czy nie?

    Już teraz rozumiem, co musi czuć dziecko, któremu ktoś mówi, że jest „opóźniony w rozwoju”. Opóźniony względem czego? – Pytam. Mam na to tylko jedną odpowiedź: Opóźniony względem własnych oczekiwań.

    Bo wiem, że się powtarzam, ale, Boże! Gdybym to ja planował swoje życie… gdybym to ja…

    Ale wiem. Przecież wiem, że jesteś dobry, ufam Ci i wierzę w Twój plan.

    Tutaj rozważanie zostało przerwane. Zbliżałem się do przychodni i nie chciałem do niej wejść w tak rozżalonym stanie. Nie zniósł bym tych emocji będąc zamknięty w czterech ścianach i suficie. Musiałem więc doprowadzić się jakoś do ładu.

    W drodze powrotnej czekał mnie ciąg dalszy. Nie pamiętam, o czym wtedy pomyślałem, ale dobrze pamiętam odpowiedź:

    A ty byś chciał za darmo!

    I dotarło do mnie, że to, co się ze mną teraz dzieje, to nie jest dopust boży. Bóg nie zasnął. Nie ma, że „Shit happens”. Ja teraz płacę cenę za coś, co Bóg dla mnie przygotował. Nie wiem, co to jest, ale sądząc po cenie, musi to być coś naprawdę super.

    I nie, to nie jest moja wina, że nie mam dziewczyny. To nie jest w ogóle wina. I to nie jest moja strata – te wszystkie lata. Podobnie jak, gdy idę do sklepu i wydaję 60 złotych na miód. To nie jest moja wina, że straciłem 60 zł. Ani moja zasługa, że mam miód. To jest transakcja. Decyzja. Wybór. Coś za coś.

    Mógłbym powiedzieć: Co to za wybór, że Bóg przygotował dla mnie nie wiadomo co i nawet nie pyta o zdanie? Ale przecież ja wybrałem to życie. Zdecydowałem się na to, że Bóg kieruje moim życiem i biorę to z dobrodziejstwem inwentarza. Bo przecież to jest mój wybór, że pewnego dnia nawróciłem się i zostałem chrześcijaninem. To nie jest błąd, przypadek, ani mniejsze zło.

    To jest super i wiele jest ludzi mniej szczęśliwych ode mnie. Bo każdemu czegoś brakuje. Każdy ma swoje „po coś” i „dlaczegoś”. Nie ma przypadku w tych nieszczęściach, których ludzie doświadczają.

    Bo ja lubię wierzyć w bajki. Jezus zmartwychwstał – brzmi jak bajka. Ale ja właśnie to lubię. Bóg ma dla mnie dziewczynę – kolejna bajka, w którą wierzę.

    Bo patrzę w przeszłość i myślę sobie: „Przyszłość będzie taka sama”. A to jest wielkie kłamstwo.

    Zatem, nie żyję w świecie, w którym „Shit happens”. Nie. Żyję w świecie, który jest skrzyżowaniem kilku miliardów bajek. Niektórzy mają życie jak z Disneya. Inni Braci Grimm. 7 miliardów bajek. 7 miliardów „po coś” i „dlaczegoś”, a nie chaos przypadku.

    I tak, jedna kobieta, która szła ulicą z trzema dziewczynkami, i powiedziała do jednej z nich coś, co wydawało jej się oczywiste, zmieniła moje postrzeganie świata.

    I niech ktoś mi powie, że to nie jest bajka.

  • List Świetlistej Istoty do Boga
    Opublikowano w:

    Jestem Świetlistą Istotą

    „Boże! Skoro jestem Świetlistą Istotą, to dlaczego wcisnąłeś mnie w takie ciasne życie?”

    „Nie wiesz?” – pyta cicho Stwórca

    „Wiem. Abym doznał, nauczył się i stał się. Ale dlaczego dodałeś do tego to całe sprzątanie, gotowanie i robienie zakupów?”

    „Boże, wiem! Już wiem.”

    List

    Drogi Panie Boże!

    W nawiązaniu do naszej rozmowy, która miała miejsce … (autor patrzy na zegarek) … przed chwilą Czasu Gwiezdnego, pragnę przytoczyć pewną analogię.

    A gdyby tak ktoś powiedział mi, że wysyła mnie w podróż międzygwiezdną, której celem jest eksploracja odległej planety, to czy ja bym się zastanawiał nad tym, że w którymś momencie będę musiał posprzątać swoją kajutę? Że będę musiał wynieść śmieci, albo coś czasem ugotować?

    Czy nie skupiłbym się bardziej na tym, jakie tu są fantastyczne widoki, jakie możliwości, jakie niesamowite rzeczy do odkrycia?

    A że siedzę na tej planecie już 36 lat? No właśnie, i zaczyna się robić ciekawie.

    A ciasne nie jest moje życie lecz moje myślenie. Nie nauczyłem się rozsądnie gospodarować zasobem, jakim są myśli i emocje. Dlatego myślę wciąż o tym, co mam do zrobienia i sprawia mi to ból.

    A przecież jako chrześcijanin mam do zrobienia tylko jedną rzecz: szukać Twojej woli dla mojego życia. I iść za tym.

    I te wszystkie sprawy, one muszą być zrobione. Ale one muszą być zrobione w swoim czasie. Gdy będę z Tobą w harmonii, te rzeczy zrobią się prawie że same.

    Bo będą zrobione raz i we właściwym czasie.

    Tak zrobiona rzecz nie przynosi ze sobą cierpienia. Tak zrobiona rzecz sprawia, że w mieszkaniu jest czysto, śmieci są wyniesione, a obiad ugotowany.

    I wszyscy są szczęśliwi.

    Dlatego, Panie Boże, jeśli miałbym Cię o coś prosić, to nie o to, abym miał mniej obowiązków, lecz o to, abyś przemienił moje myślenie.

    Świetlista Istota, Łukasz W.

    napisano 26 lutego 2025 r. o godzinie 9:48

    edit 2 marca 22:57

    I Bóg odpowiedział. Dzisiejszy mówca w kościele, Sławomir Kraska, połączył jakoś wiarę i odpoczynek.

    I gdy to zrozumiałem, nagle zacząłem odpoczywać. W jednej chwili się to stało. Jak zawsze byłem przytłoczony tym, co mam zrobić, choćby były to drobiazgi, tak teraz odczułem ulgę.

    edit 12 maja

    Znalazłem to. Wyśledziłem. Chodzi o ten werset:

    Bo do odpoczynku wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy

    Hbr 4:3

    Ale jak to rozumieć? O co tu chodzi? Podjąłem wyzwanie. Przeczytałem szerszy fragment. Doszedłem do wersetu dziesiątego:

    Kto bowiem wszedł do jego odpoczynku, on także odpoczął od swoich czynów, tak jak Bóg od swoich.

    Myślę, że chodzi tu właśnie o to, o czym ja tu piszę w tej notce. Odpocząć od swoich czynów. To jest to. Nie musieć już nic więcej robić. Tylko wykonywać wolę Boga.

    Bo moja wola jest męcząca, a wola Boga kojąca.

    Tak jak napisałem wcześniej:

    Gdy będę z Tobą w harmonii, te rzeczy zrobią się prawie że same.

    I tak, po prawie trzech miesiącach, przeczytałem własny wpis i dokończyłem go.

    edit 12 maja – źródła

    „Wybierz życie abyś żył”

    S. Kraska

    Link do kazania na YouTube

    Hbr 4:3

  • Ostatni miesiąc życia
    Opublikowano w:

    Ciemne pomieszczenie. W tle cicha muzyka. Kilka osób zgromadzonych na sali mierzy się z pytaniem prowadzącej:

    Gdyby został ci miesiąc życia, co byś zrobił ze względu na Jezusa?

    Pustka w głowie. Co bym zrobił? Chyba nic.

    Pytanie krąży po sali. Kolejni ludzie odpowiadają.

    Chciałabym bardziej efektywnie ewangelizować.

    Padła odpowiedź. Prowadząca zwraca się do mnie.

    Łukasz. A ty? Co byś zrobił?

    Ze względu na Jezusa? Nic. Nie mam takich marzeń. Mam jedno, ale nie do zrobienia w miesiąc.

    Co jest ze mną nie tak?

    Wracając do domu rozmyślam o tym, co się właściwie stało. Czy ja naprawdę nie wiem, co bym zrobił ze swoim życiem, gdyby został mi tylko miesiąc?

    Odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że wiem. Zacząłbym spełniać swoje marzenia. Tylko że to nie ma nic wspólnego z Jezusem.

    Albo zacząłbym intensywnie się modlić aby Bóg mi je spełnił. Bo sam mógłbym nie dać rady.

    Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że nie zrobiłbym z tą informacją nic. Żyłbym dalej tak, jak żyję teraz.

    Weź się w garść!

    Tylko czy jest w tym coś złego? Przecież gdybym uznał, że robię coś nie tak, to zmieniłbym to. Dlaczego miałbym zacząć żyć swoim życiem dopiero wtedy, gdy ktoś mi zagrozi śmiercią?

    Więc człowieku, jeśli uważasz, że ostatniego miesiąca robiłbyś ze swoim życiem coś innego niż robisz teraz, to weź się w garść już dziś!

    Święty Mikołaj

    Bo nikt nie spełni twoich marzeń za ciebie. I mówię to do siebie. Bo dlaczego Bóg miałby spełniać moje marzenia? Dlaczego ktokolwiek miałby być zainteresowany spełnianiem moich marzeń?

    Ludzie nie są zainteresowani nawet spełnianiem swoich marzeń. A co tu mówić o spełnianiu moich? Święty Mikołaj nie istnieje, nawet jeśli każda reklama mówi, że to, co reklamuje jest po to aby cię zadowolić.

    Jaki to ma sens?

    A ty, człowieku, który marzysz o efektywności w nawracaniu, zastanów się:

    Po co ci to?

    Przyjmijmy taki wzór:

    LICZBA NAWRÓCONYCH = (efektywność ewangelisty) x (czas działalności)

    Jeśli został ci miesiąc życia, to po co ci większa efektywność nawracania? I tak z niej nie skorzystasz, bo zaraz umrzesz! Niech o nią się starają ci, którzy spodziewają się długo żyć. To da najlepszy efekt.

    Co na to Jezus?

    Przyszło mi do głowy pytanie:

    Co by zrobił Jezus, gdyby się dowiedział, że został mu miesiąc życia?

    Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w Biblii i nazywa się „Ewangelie”, bo Jezus w takiej sytuacji był.

    Przede wszystkim rozmawiał ze swoimi uczniami na ten temat. Rozmawiał z Bogiem na ten temat. Ale czy coś zmienił w swoim życiu? Myślę, że Jezus wypełniał swoją misję na tej ziemi tak dobrze jak się dało cały czas. A nie tylko w ostatnim miesiącu.

  • Mózg OS
    Opublikowano w:

    Księgowa

    Robi zakupy jak księgowa
    I pranie wiesza jak księgowa
    Jedzie samochodem jak księgowa
    I rozlicza jak księgowa.

    Robotnik

    Jedzie rowerem jak robotnik
    I w kolejce stoi jak robotnik
    Na meczu krzyczy jak robotnik
    I buduje jak robotnik.

    Programista

    Robi sobie śniadanie jak programista
    I w restauracji posiłek wybiera jak programista
    Film ogląda jak programista
    I koduje jak programista.

    Artysta

    Czyta książkę jak artysta
    I rysuje jak artysta
    Na rozkład jazdy patrzy jak artysta
    I tworzy jak artysta.

    Każdy ma w głowie swój własny system operacyjny. Księgowa ma system operacyjny księgowej. Księgowa żyje jak księgowa i na świat patrzy jak księgowa.

    Robotnik też ma swój system. Ma go cały czas i jak buduje i jak czeka w kolejce do kasy w sklepie.

    Programista jest przystosowany do pisania programów. Zobaczy to, czego inni nie dojrzą, bo patrzy na świat po swojemu. Dzięki własnemu systemowi w głowie rozwiązuje problemy na swój sposób.

    Nie uciekniesz od tego, jeśli jesteś artystą. Zrobisz kanapkę inaczej niż programista i inaczej niż robotnik i inaczej niż księgowa.

  • Rest in Peace
    Opublikowano w: ,

    Zwrotka 1
    W czasie niedawnym byłeś ciekawym człowiekiem.
    Pytania miałeś rozsądne i błyskotliwe odpowiedzi.
    Królowałeś asertywnością i oryginalnym spojrzeniem.
    Lecz co dzisiaj? Co dzisiaj w tobie siedzi?

    Ref.
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Co on na myśli miał?
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Sprawdzę to w Biblii sam.
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Przyznać muszę, że…
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Chyba pomylił się.

    Zwrotka 2
    Negowałeś wszystko i racje miałeś własne.
    Nie bałeś się mówić, że coś się nie zgadza.
    Lecz teraz, gdy widzisz, że coś jest niejasne,
    Milcząco się zgadzasz. Milcząco się zgadzasz.

    Zwrotka 3
    Po latach nasiąkania, przebywania, urabiania,
    Choć nie jest to przecież żaden grzech,
    To stało się, że dostałeś w baniak,
    I teraz nad wszystko ty dobrze wiesz, że:

    Ref.
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Co on na myśli miał?
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Sprawdzę to w Biblii sam.
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Jak do myślenia dał.
    A pastor powiedział. Co pastor powiedział?
    Pewnie rację miał.

    Aliktus – Rest in Peace

  • Niespodzianki
    Opublikowano w:

    Życie przynosi wiele niespodzianek, a przy tym jest skonstruowane tak, że w danym miejscu wydaje się, że tak już będzie zawsze.

    Ja zacząłem od mieszkania w kamienicy. Miałem tam swoich przyjaciół. Chodziłem do szkoły. Tam dorastałem. Bywałem zakochany, bywałem też pijany. Słuchałem hip-hopu.

    Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że się wyprowadzę. Nie miałem pojęcia, że przyjaciele przeminą, przeminie szkoła, miłości, alkohol i muzyka, której słucham.

    Gdy już doszło do wyprowadzki, nie byłem zbyt zadowolony. Ale prawda jest taka, że to wydarzenie prawdopodobnie uchroniło mnie przed alkoholizmem oraz doszczętnym pomieszaniem zmysłów w patologicznym liceum.

    Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że poznam nowych przyjaciół, że będzie nowa szkoła, że poznam nowe zespoły i gatunki muzyczne.

    Nie wiedziałem.

    Zatem przyszło nowe liceum. Nowi znajomi. Poznałem koleżanki, z którymi do dziś tworzymy unikatowy na skalę świata zespół trzech singli. Pierwszy singiel jest o tym jak mi niedobrze, że jestem sam. Drugi to porywająca opowieść o pracy w administracji mieszkaniowej. Trzecim jest długi na sto zwrotek poemat o psie imieniem Ben.

    Ale nie wiedziałem wtedy jeszcze, że liceum minie. Dwa lata. Dwa lata, a ja miałem wrażanie jakby to było całe życie.

    Mieszkałem wtedy z rodzicami. Z bratem w jednym małym pokoju. Nie narzekałem. Fajnie było.

    Nie wiedziałem, że wyprowadzę się do Poznania na studia, że znów poznam nowych ludzi.

    Nie wiedziałem.

    Matura. Aplikacje. Nieoczywisty wybór. Poszedłem na studia. Poznań. I znów nowi ludzie, nowa muzyka, nowa technologia. Weszły smartfony.

    Poznałem wtedy Boga. Przyszedł delikatnie. Powiedział: Posłuchaj tej piosenki Martina Lechowicza. A potem jakoś doszły do mnie idee. Z idei do relacji. Z relacji do Królestwa Bożego.

    Myślałem, że będę w nim już na zawsze. Że będzie już co raz lepiej. Nie wiedziałem wtedy, jak bardzo się mylę. Nie wiedziałem, że za namową szemranych głosów wskoczę do rzeki.

    Nie wiedziałem.

    Zostałem zatem za swoją głupotę ukarany dożywociem brania leków na schizofrenię. Wciąż mam nadzieję, że za dobre sprawowanie ktoś mi skróci ten wymiar.

    To był najciemniejszy czas jaki przeżyłem z Bogiem. Próbowałem pościć, wymusić jakoś na Bogu aby do mnie wrócił. Potem miałem takie przebłyski, dzięki którym miałem świadomość, że Bóg mnie nie opuścił. Wiedziałem już, że to się kiedyś skończy.

    Choć droga była wtedy bardzo nudna, a czekanie było nieznośne, wiedziałem, że idę drogą ku lepszemu.

    Wiedziałem.

    Doszedłem więc do miejsca, gdy Bóg wrócił. Stał się bardziej wyraźny. Teraz mówił już wprost: „Cierpliwości. Czekaj.” Poznałem tam swój kościół. Nowi ludzie, nowe doznania, nowa muzyka. „Czekaj” zmieniło się w „Czekaj aż ci dam”, a o co chodzi, to już ja wiem.

    Wiem.

    Wiem, że dostanę to, o czym tak długo marzę. Ale najpierw musiały mi się zmienić priorytety, podejście, myślenie i zapewne masa innych, trudnych do uchwycenia spraw.

    Wiem to i czekam.

  • Przemyślenia na sobotę
    Opublikowano w:

    Dzisiaj moi przyjaciele mieli chrzest. Swój własny, a nie małych dzieci, bo to sensowni przyjaciele są. No i była impreza i było fajnie i wesoło i w ogóle.

    Ale wróciłem do domu i zastał mnie tu mój własny, prywatny, osobisty, odwieczny smutek. Ale ja nie o tym. Bo miałem tu wśród tych emocji przemyślenia. Przemyślenia na sobotę.

    DNA tego świata

    Każdy żywy organizm ma program, który określa jak on działa. Pomijając różne ingerencje, wszystko, co się dzieje, jest efektem tego programu.

    A co jeśli cały świat ma jakieś DNA? Zapisane gdzieś w przestworzach. Może świat został stworzony z całym potencjałem wszystkich zdarzeń, jak łańcuszek klocków domino?

    Może księga życia, którą ma Bóg, w której są zapisane nasze imiona, nie jest książką telefoniczną, lecz fabularną? Może ona się rozwija każdego dnia jak żyjemy? Może Bóg czyta kolejne karty i staje się nasze życie? Może to wszystko jest już zapisane?

    Przyczyny i skutki

    Może życie to jedna wielka gra? Zabawa, która ma swoje zasady. Bóg zna te zasady, ale my możemy je tylko przeczuwać, doświadczać, ewentualnie przeczytać.

    Są pewne zasady rządzące światem. Na przykład:

    Pycha idzie przed upadkiem

    Ale jest ich więcej:

    Wybaczaj ludziom
    Módl się za rządzących
    Nie gniewaj się bez przyczyny
    Kochaj siebie, Boga i ludzi

    Są to mądre rady nie tylko dla chrześcijan. Mi naprawdę dużo pomogło jak przestałem się wściekać na rządy, prawo i ludzi.

    Dlaczego wymieniłem akurat takie zasady? Bo jeśli miałbym gdzieś szukać prawdy o świecie, to w Biblii. Taki mój wybór. Nie wierzę już w naukowców, lekarzy i specjalistów. To są tylko ludzie.

    Są więc zasady tego świata. Wskazówki, co robić aby dobrze na tym wyjść. Ale krążą też po świecie potworne kłamstwa, w które ludzie wierzą i są przez to nieszczęśliwi i nieszczęścia ich spotykają. Nieszczęścia, na które sami zasłużyli zgodnie z jakąś niepojętą regułą życia.

    Gra w karty

    Przyszło mi też do głowy żebyśmy się nie oskarżali o to, że coś zrobiliśmy nie tak, jak można by najlepiej. Bo nie zawsze mamy w dłoni kartę cierpliwości, kartę radości, kartę wyrozumiałości, uprzejmości, miłości. Czasem mamy tylko kartę złą i gorszą i coś trzeba zagrać.

    Nie przejmuj się! Będzie następna tura. Zawsze jest.

    Świat niematerialny

    Kiedyś jechałem sobie z mamą na działkę i nagle mówię do niej:

    Znalazłem dowód na istnienie świata niematerialnego.

    „Tak, jaki?”

    Otóż jest coś, co nas otacza. Coś, co ma zastosowanie na całej tej drodze, a tego nie widać.

    „Co to jest?”

    To ograniczenie do 40 km/h

    Jak ktoś mówi „Boga nie ma”, to używa do tego słów, które same z siebie są czymś niefizycznym. Jak ktoś mówi „duchy nie istnieją”, to mówi to, samemu będąc czymś więcej niż ciałem.

    Końcówka

    To takie moje przemyślenia na sobotę. Niektórym te moje przemyślenia się podobają. Zachęca mnie to, więc piszę.

  • Truskawka – dowód na istnienie Boga
    Opublikowano w:

    Siedzę sobie nad deserem. W palcach trzymam piękną, świeżą truskawkę, 10 zł za kilogram i mam refleksję:

    W ręku trzymam dowód na istnienie Boga.

    Jak to jest możliwe żeby w świecie, w którym wszystko daży tylko do tego aby przetrwać, powstała truskawka?

    Truskawka sama w sobie

    Rozumiem, że tam są nasionka i że ona się tak rozmnaża. Ale po co tyle tego miąższu? Po co to jest takie duże i smaczne? Czemu słodkie? I te nasionka ułożone tak równo i ten truskawkowy kształt całości. Niesamowite!

    Gdyby tym światem rządziła ewolucja, to truskawka byłaby niejadalna. Byłaby twarda i miałaby kolce. I nikt by nie mógł jej zjeść, bo co za interes ma truskawka w tym żeby ktoś ją zjadł?

    Rozmnażanie truskawki

    Ostatnio się zastanawiam, jak wielkie musimy mieć szczęście, że istniejemy. Co by było, gdyby pierwsza, powstała przypadkowo komórka, nie umiała się rozmnażać? Umarłaby po chwili i tyle by z tego było. A na kolejną czekalibyśmy miliony lat.

    Sam fakt, że powstał kod DNA i jednocześnie powstał mechanizm, który go powiela, jest już chyba cudem. I że to wszystko działa…

    Weźmy taką truskawkę. Do życia potrzebuje glebę, powietrze, wodę i słońce. I z tego rośnie owoc!

    Owoc ziemi

    Pewnego razu stałem sobie na ganku i patrzyłem na tą całą zieleń. I dotarło do mnie, że rośliny to mechanizmy przetwarzania tych czterech podstawowych rzeczy. A każda przetwarza je inaczej. I co innego z tego jest. Zawierają w sobie program, który wie jak to wszystko zrobić. I żyją tak sobie odkąd powstały i nie degenerują się.

    Kto patrzy

    A jeszcze bardziej niesamowite jest to, że ktoś spojrzał na te truskawki i coś o nich pomyślał. Jego rodzice musieli się zejść. Jak to możliwe, że powstały płcie? Dwa organizmy, tak różne, a jednak podobne, które się łączą i tworzą coś nowego? Ewolucja? Jak?

  • Zaprawdę Pan jest na tym miejscu
    Opublikowano w:

    Dzisiaj jest bonusowy dzień wolny od pracy, więc w kościele zrobili sobie spotkanie na świeżym powietrzu. Zaprosili też inne kościoły, toteż pojechaliśmy tam z Waldkiem. Więcej chętnych nie było, ale to nic nie szkodzi, bo ja zaraz opowiem, co się działo.

    Wstęp

    Zdumiało mnie, że wioska, w której to się odbyło, jest zamieszkana przez tak wiele chrześcijańskich rodzin. A jeszcze bardziej, że niektóre znam.

    Dojechawszy, zaparkowaliśmy wśród traw i weszliśmy na obejście.

    Zrobiłem rundkę po okolicy i zainteresowało mnie wyposażenie ogniska. Ognia wprawdzie nie było, ale wokół utwardzonego okręgu stały ławki. Okazało się, że 30 lat temu służyły za siedzenie w kościele. Pytam: gdzie indziej mógłbym coś takiego zobaczyć?

    Pojedliśmy, popiliśmy i pogadaliśmy. Zdumiało mnie zachowanie ludzi. Nawet, gdy coś zrobiłem, w moich oczach nie tak, to nie zaburzyło relacji i ludzie nadal byli gotowi być uprzejmymi i jakby tych moich drobnych nietaktów nie zauważać.

    Przemowy

    Potem ludzie gadali do mikrofonu. Paru jakichś ważnych typków. Już się zastanawiałem, gdzie położyć się spać, gdy ktoś zaproponował aby oddać głos Kamili.

    Widać było różnicę. To, co ona mówiła, to nie było mini-kazanie. To była relacja człowieka, który naprawdę ma kontakt z Bogiem i żyje jego słowem. Ma wielką wiarę i chęci.

    Opowiadała o tym, jak zrobiła coś, co było śliskie moralnie, ale Bóg jej tak powiedział i zaufała.

    Mówiła też, że gniew jest grzechem i że Bóg ją pozbawił gniewu.

    Co o tym myślę?

    Waldek spodziewał się, że zabiorę głos w którymś momencie, ale myślę sobie „Nie będzie dwóch solistów na tej imprezie”. Z resztą, po tym, co mówiła Kamila, to co ja mam do powiedzenia?

    Zastanawiałem się, co ja bym zrobił, gdyby Bóg kazał mi zrobić coś, co wydaje mi się niemoralne. Myślę, że w pierwszym odruchu pomyślałbym „to nie Bóg” i uważam, że po tym, co przeżyłem, mam prawo do takich wątpliwości.

    Robiłem w życiu różne dziwne rzeczy, bo wydawało mi się, że Bóg mi tak mówi. Co ciekawe, nie wszystkich żałuję. Na przykład kiedyś chodziłem nago po szpitalnym korytarzu. Ale, z drugiej strony, hit mojego życia to skok do rzeki, którego konsekwencje ponoszę do dziś w postaci tabletek i zastrzyków, które regularnie przyjmuję.

    Są też rzeczy, które naprawdę były od Boga. Są obietnice i wyjaśnienia. I to słynne „Czekaj”, które rządzi moim życiem do dziś. A są też sprawy, które zawaliłem, bo choć były od Boga, to nie zrealizowałem.

    Myślę więc, że pierwsze, co bym zrobił, to upewnienie się, że to, co słyszę, to faktycznie Bóg. Ale jak ktoś mi opowiada o takich rzeczach, to ja zakładam, że on już to zrobił i wie.

    A gniew nie jest grzechem. W ogóle emocje nie są grzechem. To niedorzeczne. Jest napisane „Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie”. Gdyby gniew był grzechem, to to zdanie nie miałoby sensu.

    Kamila powiedziała jednak coś prawdziwego. Gniewała się dużo na ludzi, bo umiłowała to. A potem przestała. Niestety popadła w drugą skrajność, a ja nie jestem zachwycony, gdy ktoś mówi, że nie jest w stanie się gniewać. Brzmi jak kastracja mózgu.

    Dlaczego?

    To jest pytanie, które padło: Dlaczego ludzie odchodzą z kościoła? Dlaczego opuszczają Boga?

    Więc ja myślę, panie Pastor, że to nie z ludźmi coś jest nie tak. Może to my robimy coś źle. Ja bym na przykład wolał więcej takich spotkań, na które przyszła taka Kamila.

    W ogóle dlaczego kościół ma wyglądać tak jak wygląda? Dlaczego niedziela? Dlaczego kazanie? Dlaczego piosenki? Dlaczego kawa?

    Może forma ludziom nie pasuje. Ja bym na przykład pojechał z kimś na spływ. Spędzić trochę czasu w kontekście innym niż kościelny. Gdzieś, gdzie będą też inni ludzie, a nie tylko chrześcijanie.

    Chciałbym robić z ludźmi inne rzeczy niż tylko śpiewać, modlić się, być nauczanym i tym podobne sprawy.

    Wolałbym więcej rozmów, ciekawych opowieści, spędzania razem czasu. To byłby kościół. Bo koncert i wykład można obejrzeć w internecie. Kiedyś były synagogi. I tam ludzie słuchali przemówień. Teraz kościół stał się taką synagogą. Może być nią też, ale dlaczego jako główny punkt programu? I dlaczego jeden facet ma przemawiać? Są ciekawsze formy jak rozmowa, wywiad, czy debata.

    Myślę więc, że to, że ktoś przestał chodzić do kościoła, to nie znaczy, że odwrócił się od Boga. A jak ktoś chodzi do kościoła, to nie znaczy, że ma kontakt z Bogiem. Dla mnie to są sprawy zupełnie rozłączne.

    Betel

    Zbór, który to organizował, a który przewinął się w moim życiu kilka razy, nazywa się Betel. I ja od niedawna wiem, co oznacza ta nazwa, bo natknąłem się na nią w Biblii.

    Jakub, syn Izaaka, syna Abrahama, wędrował sobie po ziemi, ale się zmęczył, więc poszedł spać. Przyśniło mu się otwarte niebo i aniołowie kręcący się po drabinie w te i we wte. Nazwał to miejsce Betel i powiedział:

    Zaprawdę, Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem.

    I ja mam wciąż nadzieję, że kiedyś się obudzę, spojrzę na swój pokój, dostanę objawienia i westchnę w zachwycie wypowiadając te słowa.

    Podsumowanie

    Na spotkaniu była więc jedna Kamila, o której warto napisać notkę. Ona opowiedziała świadectwo, podczas gdy wszyscy inni wygłosili kazanie. Nawet jeśli się myli, nawet jeśli coś źle słyszy, to jest całym sercem za Bogiem. Tak ja to widzę. I w tym bardzo przypomina mi mnie samego.

×